Blog > Komentarze do wpisu

Kulturalnie o samotności

Marzyła mi się swego czasu praca magisterska o samotności. Pani promotor postanowiła jednak inaczej i pewnie dzięki niej ten motyw ciągle jeszcze mnie w literaturze fascynuje.
 
I chyba dlatego też wracam regularnie do powieści Murakamiego. Pomimo powtarzalności wątków i motywów, której u innych autorów nie znoszę (przestałam na przykład czytać Austera), zawsze sięgam po jego powieści pełne zadymionych barów jazzowych i samotnych bohaterów. Czytając Murakamiego często mam ochotę odsunąć się od rzeczywistości tak jak jego bohaterowie. Jest bowiem coś niebezpiecznie pociągającego i metafizycznego w ich samotności. Fascynujący jest świat powieści Japończyka, tak zimny, prosty, minimalistyczny, często schematyczny. A równocześnie to przestrzeń niejednokrotnie oniryczna, magiczna, pełna niespodzianek i nielogicznych wydarzeń.

Najnowsza powieść Murakamiego mnie nie rozczarowała, choć pozostawiła spory niedosyt. Dzięki "Po zmierzchu" znowu znalazłam się na granicy jawy i snu, w świecie pełnym samotników, trochę dziwaków, oryginałów. Tym razem zabrakło mi jednak tak charakterystycznego dla niego klimatu, któremu ciężko się oprzeć. Niedosyt pozostawiła sama historia, która nie wciągnęła. Choć to mój częsty problem przy krótkich formach literackich.
 
Czytając książkę, zobaczyłam film, który wypełnił niedosyt, jaki zostawiła książka. Film sprzed dobrego roku, fińskiego reżysera Aki Kaurismaki, zatytułowany nomen omen "Światła o zmierzchu". Niezwykły zbieg okoliczności...

Również świat Kaurismakiego, choć utrzymany w innym tonie, jest chłodny, nieskomplikowany, pełen samotnych, nieszczęśliwych i zagubionych bohaterów, którzy kierują się w życiu sentymentalnymi uczuciami. Fińska rzeczywistość pozbawiona jest metafizyki i magii, ciąży w niej za to wieczny pech, niesprawiedliwość i brak wiary w lepsze jutro. To świat, w którym ciągle panuje zmierzch, słońce, jeżeli wychodzi, jest zamglone. Tu samotność jest zła, bo oznacza brak przewagi, brak pomocy, brak nadziei.

Jak różnie można przedstawiać samotność, jak odmienne mogą być jej oblicza. A równocześnie, jak podobne mogą być światy samotnych bohaterów.
 
 
wtorek, 09 października 2007, latajaca_pyza

Komentarze
2007/10/09 16:34:17
jaka ładna recenzja...tak, samotność z książek Murakamiego wydaje się czasem taka znajoma, czyż nie?
Pozdrawiam ciepło.
-
2007/10/09 17:48:22
Mnie tez za kazdym lektura Murakamiego odstawia daleko od rzeczywistosci. Ci bohaterowie niemal zarazaja swoja samotnoscia...niesamowite!
-
2007/10/10 09:37:07
Jeszcz zapomniałam dodać, że piękny by film mógł powstać na podstawie "Po zmierzchu", kameralny, wyciszony. Może pominęłabym tylko te kamery i telewizor...
-
2008/01/09 15:48:31
Pyza, jaki sliczny post, wzruszylam sie... Mnie tez fascynuje temat samotnosci, melancholii i nostalgii (to ostatnie to moje nowe ulubione slowo), masowo ogladam filmy o tej tematyce i czytam takies ksiazki. Na dobre mi to chyba nie wychodzi, wczoraj skonczylam "Dom Augusty" Majgull Axelsson (recenzja na moim blogu lada dzien, to ksiazka z "Portretow kobiet") i splakalam sie strasznie...