Blog > Komentarze do wpisu

Życie w sieci

W sobotę tradycyjnie sprzątałam mieszkanie. Wycierając kurz z półek, zaczęłam liczyć swoje konta internetowe. (Temat dobry do przemyśleń jak każdy inny:). I aż się za głowę złapałam. Fakt, kurzu było sporo, ale tych kont to dopiero...
Aktywnych adresów mailowych doliczyłam się pięciu. Trzech na Yahoo, dwóch na Gmailu. Muszę ich mieć tyle bo każdy służy mi do czegoś innego: różnych subskrypcji, korespondencji zagranicznej, prywatnej, oficjalnej, blogowej, niewiadomojakiej. Ale to dopiero początek. Moje latające profile znajdziecie na MySpace, Facebooku, Last.fm, Stylio, Blogger'ze i oczywiście na Bloxie. Nałogowo korzystam z MSN, Skype i wszelkich dobrodziejstw Google'a. Swego czasu założyłam swoje konta również na Aktivist'ie, Biblionetce, Slide.com, MyBlogLog, Technorati. Do tego dochodzą niezliczone konta na wirtualnych zakładkowniach typu Del.icio.us czy Mister Wong. I profile na przeróżnych portalach i stronach czasopism. Nie wspominając nawet o moich dwóch blogach. Liczyliście kiedyś swoje wirtualne profile?
Zastanawiam się nad fenomenem virtual communities. Czy to po prostu znak czasów, w których niepodzielnie rządzi internet? Dziesiątki kont i profili ułatwiają zwyczajnie komunikację, utrzymywanie kontaktów, rozwijanie zainteresowań i gromadzenie istotnych informacji i materiałów?
A może ten szał to efekt marketingowych strategii, które przyciągają nas magicznymi obietnicami podróżowania w czasie i przestrzeni? Kolejne sztucznie wytworzone potrzeby, bez których można się spokojnie obejść?
Być może jednak uczestnictwo w wirtualnych społecznościach jest wynikiem naszego osamotnienia i braku satysfakcji w rzeczywistości. Internet daje nam niepowtarzalną możliwości przeżywania naszego życia tak, jak chcemy. Każdy portal pozwala nam wybierać i kolekcjonować wirtualnych przyjaciół, którzy mają podobne zainteresowania. Możemy odnaleźć ludzi, którzy dzielą nasze hobby czy doświadczenia. W internecie niejednokrotnie możemy stać się członkiem ciekawej grupy, zdobyć jej sympatię, szacunek, którego w realu nie doświadczamy. Równocześnie możemy też ukryć to, czego się wstydzimy. Schować nieciekawą przeszłość, niechlubne czyny, dzięki Wikipedii zatuszować swoją niewiedzę. Albo zgrabnie uniknąć niewygodnej odpowiedzi, zwalając winę na zerwane połączenie. W sieci można mówić, co się chce i nie musieć przy tym nikomu patrzeć w oczy. W internecie żyje się łatwiej, wygodniej, szybciej i pozornie szczęśliwiej.
A może wszyscy jesteśmy ekshibicjonistami? Dlaczego zakładamy blogi, piszemy publicznie o swoich mniej lub bardziej prywatnych sprawach? Papierowe pamiętniki nam nie wystarczają. Dlaczego tworzymy wirtualne listy ulubionych filmów, ksiażek, pokazujemy rodzinne zdjęcia. Niektórzy nawet swoje ciuchy. ;) Zakładamy fora, uczestniczymy, wypowiadamy się. Chcemy pokazać się światu. Czyżbyśmy wszyscy mieli parcie na popularność?! Własne podwórko nam nie wystarcza?
Może anonimowość dodaje nam po prostu odwagi i paradoksalnie zaufania do innych? Niewiele można stracić a tak wiele zyskać. Wszyscy obdarzamy się kredytem zaufania, którego często skąpimy obcym w realu. I to w rzeczywistości, w której wszystko może być iluzją. Opowiadam Wam o sobie, radzę się Was, pokazuję Wam swoje szmatki, traktuję Was jak przyjaciół. Przejmuję się Waszymi problemami i przeżyciami. Ufam Wam, a Wy mi, prawda? A przecież mogłabym być rosyjskim szpiegiem... A Chiara na przykład wybitnym hackerem? A Sztywniara ornitologiem? ;)
poniedziałek, 28 stycznia 2008, latajaca_pyza

Polecane wpisy

  • Kròtka przerwa

    Latam. 

  • Pyza w Tyglu

    Jakiś czas temu Maga Mara aka Ania rozpoczęła na swoim blogu niezmiernie ciekawy cykl rozmów z osobami, które przeniosły się do innych krajów. W serii Przeprow

  • Jestem

    Jeżeli myśleliście, że Pyza już na zawsze odleciała ze swojego bloga, poważnie się myliliście. Pyza jest, ma się dobrze i wcale nie odpuściła. Musiała po prostu

Komentarze
2008/01/28 16:39:47
Chiara, pozbierała się z podłogi po proponowanym jej alter ego, ale niestety, kulą w płot trafione;)) Chiara się bowiem niezbyt dobrze wyznaje na necie i zawiłościach jego. :))
Dobra, teraz bardziej na serio. Z jednej strony net się chwali z drugiej demonizuje. Ja stawiałabym prawdę gdzieś pośrodku. Ot ja, wcześniej szukałam penpali w podstawówce , kiedy babka od rosyjskiego przyniosła adresy rówieśników z ówczesnego ZSRR i tak oto mam do dziś penpal-Polkę z okolic Wilna, kiedyś o tym pisałam, albo w "Filipince" (tak zyskałam pierwszą japońską penpal). Teraz mogę znaleźć korespondencyjnych znajomych w necie. Łatwiej, szybciej a i pewniej przy działaniach naszej PP, aczkolwiek i tak ci, co mnie znają, wiedzą, że lubię pisać i z tymi, z którymi "zaskoczyło" piszę zarówno w sieci jak i papierowe listy...
Dla mnie net, to kolejny wynalazek, który miał z załozenia pomóc człowiekowi, a zaczął w jakimś tam stopniu żyć własnym życiem. Jeszcze w początkach moich studiów konta netowe miało się w studenckiej komputerowej sali, dzisiaj każdy ma komputer w pracy czy w domu i swoje własne konto, niekoniecznie kończące się adresem uw.pl czy jakoś tak...
Pewnie, że pisząc z kimś, poznając go, a przynajmniej mając takie złudzenie, tworzymy sobie jakiś tam jego obraz, ale uważam to za wpisane w netową rzeczywistość.
I nie twierdzę, że z każdą osobą, z którą piszę muszę czy mam chęć się spotkać osobiście. Ba, nawet wiem, że nie z każdą chcę. Są osoby, z którymi wolę być właśnie tylko w takim kontakcie.
Z netem, jak z wszystkim, są jego i dobre strony, chociażby możliwość szybkiego kontaktu z kims z drugiej półkuli (pamiętam czasy, kiedy list by poczta szły z USA miesiącami!), ale i złe strony, jak chociażby możliwość przestępstw internetowych, szybszego kontaktu pedofili chociażby itd...
A tak w ogóle, to piszę piszę i zastanawiam się, czy ja w ogóle na temat odpowiadam, to ja może już skończę, siądę sobie w kąciku i poczekam na to, co Wy napiszecie...
-
2008/01/28 17:52:02
a babka jest właścicielką bullterriera, dziękujemy za odwiedziny i zapraszamy ponownie:)
-
2008/01/28 17:52:51
Sens trochę podobny do tego, jaki artyści mają w upublicznianiu tego, co robią. Inspiracje przechodzące z rąk do rąk i tak dalej :)

Cóż... u mnie też chyba tego za dużo, tak myślę. Na sporej części nie pamiętam nawet, że jestem :)
-
quaero
2008/01/28 17:53:04
Hmm, policzmy. Trzy konta mailowe: jedno na Gazecie, co wiąże się z kontem na Bloxie, jedno studenckie (odpadnie niebawem) i jeden Gmail. Jeśli zaś chodzi o serwisy, to oczywiście Blox, google'owska Picassa, a właściwie ogólniej - google'owskie konto (co wiąże się z Gmailem), jeszcze Filmweb, BiblioNetka, Last.fm i nasza-klasa. I YouTube. I MBL. To chyba wszystko...
Choć niewykluczone, że o czymś zapomniałam. Hmm...
Myślę, że to po prostu znak czasów, wygoda, praktyczność.
Zaraz cię poszukam na Last.fm. ;)
PS A! Mam jeszcze konto na Blipie. :)
-
2008/01/28 17:54:30
ja to jestem dziewczyną Bonda. ale tylko w weekendy. w dni powszednie jestem karmelitanką bosą ;P
-
2008/01/28 18:10:27
Ja tam Chiaro nie wiem, może tylko tak mówisz, że się na necie nie znasz. ;)A poważniej mówiąc, to Twej pasji pisania listów na papierze szczerze zazdroszczę. Ja od dwóch tygodni szukam dla Ciebie kartki, szukam i szukam...
Aha, komentarz jak najbardziej na temat. :)


Och, Babka! A Krepuś gdzie?:) Będziemy Was odwiedzać, pewnie! :)


Justyn, to mówisz, że z nas artyści są!;)Mądrze prawisz!


Quaero, no imponująca liczba! Ja na Last.fm wyjątkowo nie jestem jako Pyza a Magiia! Szukajcie, a znajdziecie! ;)


Literatka, życie jak w Madrycie! :D
-
2008/01/28 21:10:05
wlasnie przezywam kolejny kryzys tozsamosci wirtualnej wiec niewiele mam do powiedzenia :>
u mnie na dluzsza mete pisanie blogow 'anonimowo' prowadzi do rozdwojenia jazni ;)
ale uwazam - to oczywistosc pewnie, ze znacznie lepiej i szybciej wyselekcjonowac grupe znajomych o podobnych upodobaniach tu w sieci, niz w realu. a jesli siec - przeniesie sie do reala, to mamy ladna pelnie... :)
-
2008/01/28 21:14:13
Pajęczaki, no właśnie widzę, a raczej nie widzę, że coś się dzieje...
Z tą (wy)selekcją to racja, więcej powiem, błogosławieństwo. :)
-
2008/01/28 21:45:28
Ja mam tych kont kilka, jestem zalogowana w paru portalach i sklepach internetowych (np. Amazon), a takze w instytucjach, ktorych jestem czlonkiem (np. Barbican). Ale jeszcze sie nie gubie w tym wszystkim, jeszcze nie mam potrzeby podliczania moich wirtualnych obecnosci.
Tak samo jak Chiara uwazam, ze prawda o internecie lezy pomiedzy pieklem a niebem. Nie mialam dotychczas przykrych przygod z internetem, tylko same dobre. Poznalam wiele ciekawych, fajnych osob, internet pomagal mi utrzymywac staly kontakt z Guciem, gdy on studiowal w Anglii przez trzy lata, a rozmowy telefoniczne kosztowaly majatek.
Kazdy jest na swoj sposob ekshibicjonista, kazdemu pochlebia (nawet jak zapiera sie nogami i rekami przed ta prawda), ze ktos tam czyta jego zapiski i pochwali czasem. Fajnie, ze osoby niesmiale moga sie ukryc za nickiem i dac swiatu poznac czastke siebie, do czego w rzeczywistosci niewirtualnej nie bylyby zdolne lub odwazne :)
-
ryfka81
2008/01/28 22:22:57
Ornitologiem nie jestem (no, chyba że liczyć moją dogłębną wiedzę na temat Dzióbka Niepospolitego :)
Ekshibicjonistką - trochę tak, co się będziemy czarować.
Pracuję w domu, mało się ruszam i w ogóle nie jestem specjalnie towarzyska, a internet pozwala na obcowanie z ludźmi bez szkody dla mojej "bańki".
Profili na różniastych portalach mam sporo, ale staram się, by wszystkie moje internetowe osobowości były spójne z tą prawdziwą. Nie jest to specjalnie trudne, bo jestem taką sztywniarą, że nawet w necie, anonimowo, nie potrafię zaszaleć, nawrzucać komuś czy poflirtować. Ba, nawet jak mi się Bon Jovi śni, to mu (we śnie!) odpowiadam, że sorry, ale ja już zajęta. No żesz kurde.
-
2008/01/28 22:53:07
He, he, dobrze, ze nie leciałaś dalej z tym przypasowywaniem roznych profesji, bo a nuż byś trafiła? I co by wtedy było jakby sie okazało, ze mamy tu szpiega... a ten by sie przyznal?
Ufamy ufamy sobie, inaczej nie miałoby to sensu wszystko.
Poza tym, miedzy nami ekshibicjonistami internetowymi możemy sobie pozwolic na obnażanie naszych dusz, nie pokazujac twarzy. I masz racje, chyba o to chodzi, tak łatwiej powiedzieć o swoich problemach siedząc sobie za kotara.
Poza tym kocham internet, jak mi szwankuje jak wiele rożnych urządzeń w tej dziwnej cywilizacji, mam wielu znajomych, konta, skypa, gg i rozniaste konta tu i owdzie i fajnie!
Polecialam w świat i dalej mam kontakt z dziecmi, rodzinka, koleżankami, nawet sobie winko czasem razem pije z koleżanką, każda po swojej stronie ekranu i w innym kraju ale... razem :)
To dopiero czasy! W dodatku kiedy sie budze o poranku i spogladam w okno, widze: Azzurro! Zyc nie umierać!
-
Gość: marta, *.cg.shawcable.net
2008/01/29 00:31:02
hmmm..troche tego sie zrobilo...
nasza-klasa, facebook, hotmail, gmail, gazeta, wlasna strona internetowa + konto, fabriklandia ..no i druga strona internetowa w drodze. Ale podobnie jak Ryfka/Sztywniara aka Ornitolog wiekszosc zycia spedzam w domu, troche niesmiala z natury jestem wiec to takie moje wlasne okno na swiat.
I bardzo podobaja mi sie przyjaznie nawiazane/odnowione w ten sposob...
-
2008/01/29 09:54:40
i w sumie fajnie, ze osoby nieśmiałe, czy z tego czy innego względu nie bardzo towarzysko się udzielające, mają to "nowe okno" na świat, o! Pyzo, zajrzyj do mnie, wstawiłam prześmieszny koci filmik;)
-
2008/01/29 09:56:53
Chihiro, ładnie napisane. Rzeczywiście zaistnienie w sieci to często trochę taki sprawdzian dla siebie, którego nie mielibyśmy odwagi przeprowadzić w rzeczywistym życiu. Internet pozwolił zainstnieć tak wielu wspaniałym ludziom, którzy dążąć do swych marzeń nie chodzili utartymi ścieżkami a sięgneli do sieci. Chociażby MySpace, który jest skarbnicą talentów...

Ryfka,ja tak o tych łabędziach pomyślałam...
Prawdziwa z Ciebie Sztywniara jak nawet takim gwiazdom odmawiasz! :)

Wildrose, co to by był za szpieg, gdyby się przyznał! :) To prawda, bez netu nasze życie bardzo by zubożało. Nasze kontakty rodzinne i koleżeńskie też. Dobre to zdanie o internetowych ekshibicjonistach.

Marta, ja zdecydowanie jestem bardziej towarzyska i rozrywkowa w necie niż w życiu. W internecie paradoksalnie może jest mi łatwiej być sobą bo znajduję ludzi, z którymi mam wspólne zainteresowania, którzy mnie fascynują. Łatwiej mi wyrazić własne zdanie i znaleźć osoby, które myślą podobnie.
-
2008/01/29 09:58:05
O Chiaro, weszłam Ci w słowo! Sorry! ;) Rzeczywiście, dla takich nieśmiałych jak ja to wspaniała rzecz! :)
-
2008/01/30 13:50:56
Wiele z ogólnych mądrości zostało tu już napisane, więc ja może coś osobistego od siebie dorzucę.
Jak dla mnie, to zasady obowiązują wszędzie, w internecie też. Toteż zawsze staram się być w porządku wobec osób będących po drugiej stronie ekranu - w słowie, badź czynie. Chcę też być autentyczna na tyle, na ile mogę coś w miarę obiektywnie napisać o osobie.
Moje blogowe pisanie takie sobie jakieś o wszystkim i o niczym w zasadzie. Pomysł na blog zrodził się stąd, że podczytywałam wcześniej inne, więc postanowiłam w końcu sama coś od siebie dodać - nie to, żeby moje życie miało wnieść coś specjalnego w życie pozostałych, ale żeby stać się dla tych ludzi, których czytam i z którymi nawiązuję dialog, bardziej namacalna, realna. Drugą motywacją było poznanie zdania innych ludzi, zwłaszcza tych, dla których jestem zupełnie anonimowa, gdyż ich poglądy są jakby nieskażone znajomością mojej osoby, a zatem dla mnie najbardziej w pewnych punktach obiektywne. Po części blog wyewolułował jako miejsce dzielenia się - spostrzezeniami, ciekawymi przeżyciami, wrażeniami, przeczytaną ksiażką, fragmentem mp3. Tak jak w życiu nie raz biegnę do kogoś i mówię: musisz to zobaczyć, musisz to obejrzeć, tak i po części tu chcę sie czymś podzielić. I pewnie dlatego tak się stało, że po prostu polubiłam Was wszystkie, a jak się kogoś lubi, to chce się z nim rzeczami dobrymi dzielić.
A tak poza tym na necie mało mnie jest, choć owszem bywam w kilku miejscach - na dwóch pocztach, picassie i youtube. I na koniec dodam, że myślę, iż mogłabym się z checią spotkać ze znaczną większością moich znajomych z blogowej zakładki. Potowarzyszyć im w zwiedzaniu Smoczego Miasta, czy zaprosić na kawę. Bo ja po prostu szalenie lubię ludzi :)
-
2008/01/30 13:52:58
Drugi akapit, ostatnie zdanie: ma być "o sobie", a nie "o osobie" :)
reszty nie sprawdzam, bo aż się boję licząc na to, że literówki Cię nie zmylą ;)
pozdrawiam!
-
2008/01/30 22:22:09
Spodobało mi się to,co napisałaś,Ekolożko. Bardzo. :) Szczególnie to o poznawaniu obiektywnego zdania innych. Przyznam, że komentarze, które sobie zostawiamy często pozwalają mi spojrzeć na dany problem od innej strony i poznać wiele dodatkowych faktów.
I ta potrzeba dzielenia się, rzeczywiście dużo w tym prawdy.
To co, czuję się zaproszona na kawę, hę? ;)Trzymam dalej kciuki za sesję! :)
-
2008/01/31 16:35:43
W niektórych momentach piszę dla siebie (depresja zazwyczaj), ale zapominam ukryć, także dopiero po czasie, jak wejdę na swojego bloga "od zewnątrz" ukrywam. No cóż, wiesz o mnie więcej niż inni :P
-
2008/01/31 16:38:59
Aaaaaa to tak... To znaczy, że mamy słodkie tajemnice! :D
-
2008/01/31 19:03:03
Czuj się zaproszona :)) A to może dziś masz ochotę na pączka wpaść?? ;)
-
2008/01/31 20:55:01
A wiesz ze moge wyleciec z uczelni? Zjadlam wlasnie 11 kanapek z nerwow...
-
aniabuzuk
2008/01/31 23:29:49
Rozlozylas wszystko na czynniki pierwsze, co tu teraz pisac ;-)? Ostatnio zrobilam liste stron, na ktorych mam konto, bo zaczelam sie gubic, gdzie jaki mam login i haslo. Bez oczywistych stron, do ktorych hasla pamietam (Gmail, Blox, bank, N-K, MBL) wyszlo mi cos okolo 15, czyli razem 20, a na pewno o czyms zapomnialam (liste uzupelniam regularnie).

Co do anonimowosci netu, ja akurat nie jestem anonimowa, przynajmniej na Bloxie (wyszlo z lenistwa, bo nie chcialo mi sie drugiego konta zakladac). Czasem mnie to ogranicza (wiem, ze mama podczytuje), ale w sumie bycie Aniabuzuk mi nie przeszkadza .
-
2008/02/01 09:51:59
ooo, Aniu taką stronę z emailami i jakie do którego konto, to posiadam od paru lat;) nawet na stronę Hallmark z ecards muszę się logować co jakiś czas, hehe...
-
2008/02/01 09:53:37
Ekolożka, no to trzymam za słowo! Oj zjadłabym pączusia!


Justyna, sprawdziłam, ale w moich aktach nic nie ma na ten temat. Myślę, że ściemniasz nie gorzej niż Brydzia. Taką mam przynajmniej nadzieję! Jedz orzeszki, będziesz mądra.

Ania, dziwne ale stały nick, nie nazwisko, jednak też trochę pozbawia anonimowości...
-
2008/02/01 09:54:48
Znowu wlazłam w słowo Chiarze.:) Macie zwyczaje godne Sztywniary! :) Zazdroszczę. :)
-
2008/02/01 10:07:40
A ja np. mogłabym być...hym...perfekcyjna???:)))

Lubię sieć...
-
2008/02/01 10:22:44
Tak, Perfekcyjna, w sieci marzenia się spełniają.;)
-
2008/02/01 10:24:34
Ja też mam taką nadzieję, że to tylko ściema... ale okaże się w przyszłym tygodniu.
-
2008/02/01 10:31:26
Brrr, aż mnie ciarki przeszły...
-
2008/02/01 13:53:40
"Never ignore the power of descriptive geometry", jak to u nas powiadają. :]
-
2008/02/01 13:58:05
U nas mówili "Never ignore the power of descriptive grammar" ;)
-
2008/02/01 15:27:28

Ależ mi Pyzo .... pojechałaś!!

Olaboga!!

:)

-
2008/02/01 18:41:51
Grammar, geometry... no cóż, całe życie wokół punktu G :P
-
2008/02/01 20:11:38
Perfekcyjna, przecież i tak wszyscy wiedzą, że jesteś perfekcyjna pod każdym wględem. To z zazdrości. :)


Justyna, :P
-
Gość: eszet, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/02/02 23:23:34
ta multiplikacja person wirtualnych lub tez po prostu multiplikacja bytnosci w roznych miejscach w sieci jest niezwykle fascynująca i powstają na ten temat super ciekawe prace naukowe.

a w praktyce np. ja mam takie hobby, ze istnieje w roznych wcieleniach ale nie jest tak, ze kreuje nowe postaci..po prostu wcielenia rozna sie intensywnoscia moich wlasnych roznych cech osobowosci lub tez moich wlasnych wyobrazen na temat swojej osoby. kiedys dalam upust swoim nieladnym cechom...i ktoregos dnia po prostu deletowalam ta pania.
a w realu jakby sie lzej mi zrobilo na duchu ;-)

moze to nowa metoda pracy nad samym soba?
-
Gość: aggna.blog.onet.pl, 203.101.85.*
2008/02/04 12:39:58
Szanowny szpiegu rosyjski...
Hmmm, No takie czasy, jak czlowiek daleko to sie socjalizuje - ja na klasie i facebooku, kont mailowych trzy zaledwie - yahoo, uczelniany ktorego urzylam raz slownie i onetowy potrzebny blogowo, blog rzecz jasna i zarejestrowana jestem ponadto - w Wizzairze - tanie bilety lotnicze, portalu indyjskich kolei i co jeszcze nie pamietam - chyba jakies konto mam na allegro. starutkie nieuzywane konta na onephoto, photosigg, i jakis jeszcze fotograficzny portal do tego picasa. Informacyjnie loguje sie na Thorn tree, expatriats, craiglist - ale nie pamietam czy tam mam loginy ;-)
Bez komentarza, mam poczucie ze mam balans miedzy realem i wirtualem - uzywam jak mi trzeba, a blog to z przypadku - ot stwierdzilam, ze zanim zostane papierowa pisarka moge poczytac komentarzy od ludziow w necie i zdecydowac czy sie w ogole za to zabierac ;-)
-
2008/02/04 13:51:25
Eszet, ciekawe teoria z tą pracą nad sobą. Ale też trochę niebezpieczna. :)
Rozumiem, że następnym razem, jak tu zajrzysz, będziesz miała inny nick? ;) Ale pamiętaj, że ja jestem szpiegiem. :) Ja dużo wiem...

Aggna,no spoooooro tego! :)
Ja sugeruję za papierowe pisarstwo się zabrać! :) Ale nas nie opuszczać! :)
-
Gość: eszet, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/02/04 16:31:03
hahaha ja juz tutaj bywalam 0_0
szpieguj dalej ;-)
-
2008/02/04 21:48:31
No tak też podejrzewałam... Nieładnie, nieładnie... :)
-
Gość: aggna, 203.101.85.*
2008/02/05 06:11:10
No sporo - a zapomnialam jeszcze o gadu i skype ;-)
-
2008/02/07 09:08:53
W sieci jestem wszechobecna;) błądzę to tu, to tammmm... to potrzeba naszych czasów.
Blogowanie natomiast- to po pierwsze- uzależnienie, po drugie potrzeba podzielenia się swoim życiem... a po 3cie całkiem normalna potrzeba wsparcia- bo szczęściu trzeba pomagać;)
-
Gość: oby mgr , 213.25.16.*
2010/12/17 16:47:41
Witam,
Właśnie jestem w trakcie pisania pracy magisterskiej, której temat trochę dotyczy Twojego wpisu;). Brzmi on:kreowanie wzorców osobowych przez media, a dotyczy portalu społecznościowego stylio.pl dlaczego ludzie upubliczniają zdjęcia(jak to nazwałaś) 'swoich szmatek' w Internecie i czego szukają odbiorcy owych portali. Wiem że temat trochę przedawniony, ale gdybyś ze chciała mi pomóc i udzielić mi odp. na prę ytań - poproszę o kontakt na gadu. Mój numer 8474070 Pozdrawiam!:)
-
latajaca_pyza
2010/12/17 19:37:12
Niestety nie posiadam gadagadu. :)