Blog > Komentarze do wpisu

Cykady na Cykladach

Czasami chyba lepiej zostawić ukochane miejsca w pamięci i wracać  jedynie do fotografii.  Miejsca jak ludzie - zmieniają się. Co więcej, dzięki powrotom  uświadamiamy sobie, jak zmieniliśmy się my. Te wakacje przypomniały mi, ile się wydarzyło od mojego ostatniego pobytu w Grecji. Jak bardzo się zmieniłam i (nie wierzę, że to piszę, ale to prawda) postarzałam. To był czwarty albo piąty pobyt na Cykladach. Pierwszy raz od trzech lat. Niby niewiele, a jednak...

Cudownie było znów siedzieć godzinami przy książce i frappe z mlekiem, bez cukru. Wiatr przynosił zapachy z pobliskich restauracji: grillowanych ryb, suszących się na słońcu owoców morza,  świeżo wyciśniętego soku z cytryny. Z przyjemnością posmakowałam znowu spinach pie' ów, sałatki greckiej i wegetariańskiej pity. Cykady cykały jak szalone. eF stworzył nawet teorię, że siedzą na  drzewach oliwnych i opowiadają sobie kawały. Za każdym razem, kiedy cykady wybuchają gromkim śmiechem, rozbrzmiewa na nowo szaleńcze cykanie.


Na Paros i Naxos odwiedziliśmy ulubione knajpy i restauracje. Godzinami spacerowaliśmy białymi uliczkami, po raz kolejny objechaliśmy wyspy w poszukiwaniu skarbów polecanych przez Lonely Planet. Największym odkryciem okazał się miniaturowy, bizantyjski kościółek w samym sercu Naxos. Prowadziła do niego kręta ścieżka, wzdłuż której rosły winorośla, jabłonie, drzewka oliwne, krzewy figowe - wszystkie pełne owoców i cykad. Objechaliśmy skuterem maleńkie Antiparos, gdzie w rodzinnej tawernie nad brzegiem morza jedliśmy saganaki.  Dotarliśmy też na Mykonos słynne z wiatraków i małej Wenecji.

Kościół bizantyjski w Chalki, Naxos
 
 
 Wiatrak z Mykonos

Największym jednak przeżyciem okazała się dla mnie wyprawa na malusieńkie Delos. Zdjęcia słynnych lwów oglądałam dziesiątki razy w książkach Kazimierza Michałowskiego, który był chyba moim pierwszym idolem. Będąc małą dziewczynką marzyłam, żeby zostać archeologiem i odkrywać grobowce faraonów. Mój entuzjazm opadł dopiero wtedy, kiedy Mama uświadomiła mi, że równie dobrze jak do Egiptu, mogą mnie wysłać do Biskupina, który w żaden sposób mnie nie fascynował. Ja marzyłam o pustynnym piasku, klątwach i zakopanych grobowcach...

Aleja lwów, Delos

Nazwa Cyklady wywodzi się od słowa kyklos - okrąg, w jaki układają się wyspy wokół Delos. Według mitu to właśnie tutaj  pod palmą daktylową urodzili się Apollo i Artemida. Dlatego też Delos stało się głównym ośrodkiem kultu Apollina, znajdował się tutaj jego gigantyczny posąg, liczne świątynie a nawet wyrocznia. Pielgrzymowali tu wierni składając dary i niosąc ofiary. To właśnie mieszkańcy Naxos podarowali Apollo aleję lwów. Dziś pozostało z nich tylko kilka, porządnie nadszarpniętych przez burzliwą historię wyspy i warunki klimatyczne. Ciekawostką jest, iż Wenecjanie sprowadzili jednego lwa bez głowy do Wenecji, gdzie dziś można go podziwiać przed Arsenałem. Sami przyznacie, że głowa, którą mu dorobili, jest delikatnie mówiąc niepoważna.
 
 Panorama Delos
 
 
Fragment mozaiki z muzeum na Delos


Wysepka pozostaje niezamieszkana, jest jednym wielkim ośrodkiem archeologicznym, w którym ciągle trwają prace wykopaliskowe. Chodząc w upale, między ruinami i suchymi trawami, słuchając jedynie wiatru, oglądając fragmenty świątyń, prywatnych domów, naprawdę można było poczuć magię tego miejsca.
 

                                                                              Paros
 
                                                                                  Mykonos
 
 
Mimo tych wspomnień i niezapomnianych widoków do Grecji chyba już nie wrócę. Stare miejsca mnie rozczarowały, nowopoznane zachowam w pamięci i wracać będę jedynie do zdjęć. Czar pryskał co chwilę pod wpływem arogancji Greków, sznurów samochodów i absurdalnych cen, których kiedyś na Cykladach w takim stopniu nie było. Czas poszukać innych przystani, w których można będzie odnaleźć spokój i równowagę. Już nie tak gorących (wróciłam nieopalona, bo właściwie nie bywaliśmy na plaży) i  hałaśliwych. Marzą się mi norweskie fiordy albo gejzery na Islandii... Naprawdę się postarzałam...
 
Opustoszały Partenon w Atenach, tuż po godzinie zamknięcia.
Dostaliśmy się tam tylko dzięki mojemu urokowi osobistemu. ;)

niedziela, 17 sierpnia 2008, latajaca_pyza
Tagi: Grecja

Polecane wpisy

Komentarze
2008/08/17 12:02:53
tak to jest z powrotami i tesknotami- idealizujemy miejsca i ludzi, a one, jak i my podlegaja ciaglym zmianom... dlatego powroty nie zawsze moga byc takie, jakich oczekiwalismy... tak czy inaczej zdjecia przepiekne! a opalanie sie jest niezdrowe...podobno;)
-
2008/08/17 12:05:02
Też obecnie "siedzę" w mitach greckich ;) Odkryłam u siebie ostatnio dość ciekawą rzecz, mianowicie jak o czymś czytam to moja wyobraźnia przenosi mnie w ten świat. Teraz np. prawie czuję zapachy, podmuch wiatru, gorące słońce i smak lenistwa z Twoich opowieści.
Przyda mi się przeniesienie w taki świat w dniu dzisiejszym, bo tutaj szaro i buro ;)
Dziękuję, mam nadzieję, że odpoczęłaś...

-
2008/08/17 12:29:07
Dopiero dziś podziękowałam Wam za życzenia z poprzedniego wpisu. Wybaczcie to opóźnienie. Czytałyście historię Marty? latajacapyza.blox.pl/2008/07/Lot-lotnika-wokol-nocnika-czyli-Pyza-leci-na.html

MójStyl, wypoczęłam, choć przyznam, że tydzień zupełnie by mi wystarczył.

Shyja,dokładnie tak...
A z opalania chyba zupełnie zrezygnuję... Moja skóra coraz częściej buntuje się na słońcu.
-
2008/08/17 12:33:49
a ja wręcz odwrotnie.....wyję już za Grecją......i powiem Ci, że aż mi łza się zakręciła w oku, kiedy Twoje zdjęcia oglądałam...są piękne, a i opis zacny (nie umiem tak mówić o ukochanej Grecji, nie mam tego daru)....ale rozumiem, że można odczuć rozczarowanie, chociaż sama czegoś takiego nie przeżyłam w stosunku do miejsc, za to do ludzi, owszem...znajomości urwanych, które chciałam łatać. Okazały się niewypałem. Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki?...
Z pozdrowieniami.
-
2008/08/17 12:47:48
Niedługo wjeżdżam odwiedzić ponownie moje dwa ukochane miejsca, mam nadzieję, że się nie rozczaruję, że ich czar nie pryśnie.
-
matylda_ab
2008/08/17 15:13:25
Właśnie, co raz mniej jest takich miejsc, gdzie cisza i spokój. Turystyczne atrakcje w sezonie są hałaśliwe i niezbyt sprzyjające odpoczynkowi. Pomimo uroków i pięknych widoków człowiek czuje jakiś niesmak, niedosyt. Trzeba pamiętać z wycieczek to, co było przyjemne ;-))
-
2008/08/17 19:41:39
Czasem zastanawiam sie czemu tak bardzo podoba mi sie Twoj blog, chyba dlatego, ze zaprasza czytelnika do wirtualnej rozmowy:) Mi udalo sie spedzic kilka miesiecy i tygodni w Grecji, glownie ze wzgledu na zawod mojego ojca. I pamietam to jak dzis, ze cykady potwornie mnie wkurzaly i juz mi tak zostalo, ze latem, we Wloszech ich monotonny "cyk" nie pozwala mi zasnac...przeczytalam twoja notke z zapartym tchem, zparagnelam znow odwiedzic Chalkis, Ateny, Mykeny, Delfy, ale podobnie jak Ty, moj drugi pobyt w Grecji bardzo mnie rozczarowal. Tzn. nic nie moze rownac sie z tymi miejscami, przezyciami, zapachem, kolorem wody, cieplym piaskiem, swietnym jedzeniem, ale boje sie, ze dawne uroki tych miejsc przyslonilyby "defekty" o ktorych sama wspomnialas. U mnie historia z archeologia zaczela sie wlasnie w Mykenach, ale jakims dziwnym trafem zakonczyla sie na polnocy Wloch. I moze to i lepiej? Moze lepiej, zeby takie miejsca, kiedys magiczne zostaly takie jakie zobaczylismy je po raz pierwszy? Ja, na pewno jeszcze odwiedze moje ukochane greckie strony i na pewno wybiore sie tym razem na wyspy. Po twojej notce jestem prawie zdecydowana:)
Pozdrawiam.
-
m_barrera
2008/08/18 14:04:14
Czlowiek to taa sentymentalna istota zyje czasem bardziej tym co u niego w glowie niz rzeczywistoscia. Mam nadzieje ze choc cykady CIe nie zawiosly, ja do nich latem zawsze tesknie:)
pzdr
-
wildrose661
2008/08/18 22:30:51
Marzylam do niedawna zeby do tej Grecji plynac, marzylo mi sie Korfu, ale po tym Twoim poscie i po relacjach znajomych nie wiem, czy nie pora na zmiane planow...
Napisalas w kazdym razie bardzo ciekawie, zdjecia jak zawsze bardzo fajne - dziekuje za ten reportaz :)
-
daria_nowak
2008/08/19 13:47:16
Czy się zestarzałaś;)? No nie wiem. Ja kładę to na karb wybiórczości wspomnień. Czas zaciera ślady, powoduje wyidealizowanie pewnych wspomnień. Może prędzej stwierdziłabym, ze z pewnych miejsc, czy wrażeń wyrosłaś?
Ja lubię przywiązać się do miejsca i bywać tam co roku. Ale - właśnie - ważna jest ta powtarzalność. Krótki czas nie pozwala na wielkie zmiany. Wszystko dzieje się 'pod moim okiem', w efekcie, powoli przyzwyczajam się do wszelkich zmian, akceptuję je, zanim się właściwie 'staną'? Wystarczy jednak zostawić jakieś miejsce na chwilę, by powrót był trudny, albo smutny, a bywa że i bolesny.
-
2008/08/19 14:19:49
Chiarunia, wytrzymaj jeszcze trochę! :)

Babka, też mam taką nadzieję! :)

Matylda, ach jak mi się marzą wakacje w jakiejś samotni, właśnie bez wrzasków i samochodów... A tymczasem, masz rację, trzeba pamiętać to, co dobre. :)

Coccodrillo, a wiesz, ja jakoś nigdy wcześniej nie słyszałam tylu cykad. Natomiast w tym roku, szczególnie na Paros, to one chyba jakiś zjazd miały, czy coś. Pierwszej nocy tez nie mogłam zasnąć. :)

M barrera, do zdjęć z Grecji zawsze będę wracać z radością...

Wildrose, Grecję trzeba zobaczyć, poczuć jej smaki i zapachy. Nie zrażaj się! :)

Daria, też doszłam do takiego wniosku. Wcześniej bywałam tam co roku, właśnie dlatego, że jadąc na wakacje jechałam trochę jak do domu. Nie musiałam się martwić o to co, jak i gdzie bo już to wiedziałamm. Ale zbyt dużo przerwa zdecydowanie zaszkodziła.
A postarzałam się pod wieloma względami... ;)
-
2008/08/19 15:45:50
staram się, acz lekko nie jest;))
Chiarunia;)
-
2008/08/19 16:23:27
Zapraszam w okolice delty Padu, chyba tu w wiekszosci spedzaja wakacje i daja czadu na calego:))))
-
la_polaquita
2008/08/19 21:32:43
Twoje zdjęcia są cudne! Ja nigdy nie byłam w Grecji, ale chyba wiem, co czujesz. Kiedy coś się wydarza, nigdy nie jest takie same jak w marzeniach, albo w pamięci. Dlatego chyba lepiej jeździć w nowe miejsca, których obraz nie mieszka tak uporczywie w głowie.
Ale jednak, mimo wszystko, jak pięknie musiało tam być! Zazdroszczę :)
-
2008/08/19 22:50:38
Dziękuję za pocztówkę, która dzisiaj do mnie doszła;))
-
chihiro2
2008/08/20 15:19:00
Rozumiem Twoje rozczarowanie i sama tez obawiam sie powrotow do znanych mi sprzed lat miejsc. Wole jezdzic w nowe rejony, by cos odkrywac po raz pierwszy, takze boje sie konfrontacji z przeszloscia i tego, ze zostanie mi wielki niesmak, ktory zmieni nawet wspomnienia ze starszych wyjazdow. Na Cykladach nigdy nie bylam, ale bylam dwa razy na Krecie i raz na Rodosc. Marzy mi sie wyjazd na Cefalonie, czytalam zreszta niedawno artykul o takich zacisznych miejscach na greckich wyspach, ktorych turysci chetnie nie odwiedzaja.

Rowniez dziekuje za przesliczna kartke i pamiec! Wybralas znakomicie, jestem zachwycona :)
-
2008/08/21 14:53:59
Chiara, dasz rady! Cieszę się, że kartka doszła! :)

Coccodrillo, :)))

La Polaquita i Chihiro: dokładnie, tyle jest niezwykłych miejsc do zobaczenia... Trzeba iść do przodu a nie wracać do przeszłości. Pozdrawiam Was serdecznie!! :)

-
Gość: marta, *.cpe.net.cable.rogers.com
2008/08/21 19:22:37
Witam po powrocie!!!
Nigdy nie bylam w Grecji....a juz dlugo mi sie marzy, juz kilka lat....
Wlasnie w takich chwilach jak ta odczuwam jak daleko jestem od Europy, ze nie moge tak sobie po prostu wyskoczyc na tydzien do Grecji...
Mam nadzije ze kiedys sie to zmieni....
Sliczne zdjecia!!!
-
2008/08/23 13:31:12
ja bym sie chciala poopalac, bo skora moja nietknieta sloncem od jakichs 2 lat. niestety w londynie z lata mielismy tylko jeden weekend, a urlop w cieplych krajach zmuszona bylam znowu przesunac na nieokreslona przyszlosc, obowiazki w polsce wzywaja:(
-
2008/08/27 12:24:24
Jak ja dawno byłam w Grecji. W innej części. Ciekawe jest to, że zdjęcia z Grecji emanują takim osobliwym urokiem. Zanim pojechałam do Grecji myślałam, że te widoki są zasługą dobrych fachowców od fotografii i niemożliwe dla mnie było, że tam może być tak pięknie. Jednak przekonałam się, że ten błękit nieba i ta atmosfera nie jest wynikiem ciężkiej pracy fotografów. Niestety tam kolor nieba jest dużo bardziej niebieski niż gdziekolwiek indziej :) Pozdrawiam
-
2008/08/29 21:06:05
Oj, piękne zdjęcia!!! Mhhh, mi Grecja od kilku lat się marzy... Ale tak, jak ostatnio napisałam na blogu Chichiro jest tak, że gdzie nie spojrzę na mapę tam chciałabym być!
-
2008/09/02 21:15:43
Shyja, to tak zawsze jest. Jak deszcz to człowiek, chce słońca. Jak jest słońce, człowiek marzy o deszczu. Pomyśl, że od słońca to tylko zmarszczki... :)

m_e_l_a_s_a i kemotalamot, witam Was serdecznie! :)