Blog > Komentarze do wpisu

Książki z dzieciństwa

Przy okazji wyznań na Blipie naszły mnie wspomnienia dotyczące książek z dzieciństwa. Dopiero niedawno zdałam sobie sprawę, jak ogromny wpływ na rozwój naszej osobowości ale też sposób patrzenia na świat i priorytety mają właśnie książki. Jedno z moich najwcześniejszych wspomnień z dzieciństwa to chwila, kiedy siedzimy z Mamą na kanapie i ona uczy mnie czytać. Lubię wracać do tego momentu - zmierzch za oknem, nasze stare mieszkanie, koc na kanapie i moje podekscytowanie...

Nie pamiętam, którą książkę jako pierwszą przeczytałam zupełnie samodzielnie. Wiem za to, że moi rodzice podtykali mi pod nos lektury, które sami lubili jako dzieci. Mój Tata co jakiś czas przynosił mi prosto z księgarni świeżutką książkę  z serii o przygodach Magnusa autorstwa Hansa Petersona. Trudno powiedzieć, kto za każdym razem był bardziej podekscytowany widokiem nowej okładki. Do dziś, kiedy myślę o tych chwilach, mam uśmiech na twarzy. :) Dzięki Tacie jednym tchem przeczytałam też wszystkie książki o przygodach Tomka Wilmowskiego i Tomka Sawyera.

Książką, którą pokochałam najbardziej na świecie dzięki Mamie, są oczywiście Dzieci z Bullerbyn. Nie ma drugiej lektury, którą przeczytałam tyle razy i która tak zagnieździła się w mojej pamięci i wyobraźni. Marzyłam, żeby mieć pokój na strychu i przyjaciółkę w domu obok. Chciałam przesyłać liściki na sznurku tak, jak robiły to dziewczynki. A fragment o zakupach czytałam bez końca zawsze zaśmiewając się do łez. I marzyłam, żeby też kupić suszoną kiełbasę. To  Mama sugerowała mi potem kolejne książki o dziewczynkach i ich pierwszych miłościach. Rozpływałam się w tych powieściach marząc o romantycznej miłości (Ludzie jak wiatr, Jezioro osobliwości Siesickiej czy Obcy Jurgielewiczowej). Ale najbardziej lubiłam, kiedy były to historie rodzinne, dzięki którym można było się pośmiać i popłakać. Dlatego ponad wszystko wielbiłam Jeżycjadę Musierowicz i przez jakiś czas szukałam głównie tego typu ksiażek.Wbrew pozorom dość późno sięgnęłam po Anię z Zielonego Wzgórza i może właśnie dlatego nie zrobiła na mnie wrażenia. Wtedy byłam już na etapie książek szpiegowskich. Byłam chyba w VI klasie podstawówki, kiedy wyrywałyśmy sobie z mamą książki Kena Folleta. To był też czas, kiedy naczytałam się na całe życie kryminałów i sensacyjnych powieści. :) 

Pamiętam też bajki i książki, których zawsze się bałam. Przede wszystkim baśnie Andersena - opowieści o Królowej Śniegu czy Dziewczynce z zapałkami były przerażające. Straszliwie się bałam słuchając w przedszkolu fragmentów Braci Lwie Serce Astrid Lindgren. Już sam tytuł mnie paraliżował. I jeszcze Rogaś z Doliny Roztoki - biedne, smutne zwierzątko. A propos zwierzaków to dzięki mojej siostrze milion razy słyszałam przy obiedzie historie Najmilsi Ewy Szelburg-Zarębiny i książkę, którą dostałam na zakończenie roku szkolenego - Dundzia, Panek i przyjaciele. Cudne opowieści uczące miłości do zwierząt.
 
Większość książek, które przeczytałam w dzieciństwie, pochodziła z bibliotek. Należałam do wszystkich możliwych - szkolnych, rejonowych, osiedlowych, miejskich. Za każdym razem wizyta w bibiotece to było wielkie święto. Najlepiej pamiętam jednak znienawidzoną bibliotekarkę, która była chyba wrogiem dzieci. Ze strachu przed nią zawalałam odnoszenie na czas książek, nie raz uciekłam spod drzwi bibilioteki. Była wstrętnym typem, który ciągle strofował, komentował, dokuczał i złośliwie poprawiał (do dziś pamiętam źle przeczytane nazwisko Julesa Verne)...
 
Pewnie ważnych tytułów z dzieciństwa jest dużo więcej. Z ogromną przyjemnością przypomniałabym sobie kolejne. Macie jakieś propozycje? A może okaże się, że czas nadrobić zaległości? :) 
sobota, 04 października 2008, latajaca_pyza

Polecane wpisy

Komentarze
ania_bb
2008/10/04 12:21:02
Nie potrafię sobie przypomnieć innych ciekawszych pozycji z dzieciństwa, wszystkie książki które opisałaś, pamiętam i tak samo zachwycałam się "Dziećmi z Bulerbyn". Nawet ze swoją przyjaciółką która była moją sąsiadką w bloku, zrobiłyśmy sobie sznurek miedzy balkonami i przysyłałyśmy wiadomości ;) To nic że balkony były oddalone od siebie tylko jakieś 1,5 m... ale zabawa była cudowna. Do tych książek dodałabym jednak jeszcze "oto jest Kasia", i także jedną z moich ukochanych książek zaraz po "Dzieciach z Bulerbyn" - "Karolcie". Jej historie i jej niebieski koralik po prostu mnie fascynowały. Pamiętam jeszcze równie wspaniałe dwie 3 książki które czytałam po dzieciach z bulerbyn... Mianowicie "Mała księżniczka" i "Tajemniczy ogród" - te dwie fascynujące ksiazki mogłabym nawet dzis czytać i dalej by mnie zachwycały. No a trzecia ksiązka... troche mniej znana "Zaczarowane baletki" - pamiętam że ta książka bardzo mnie urzekła i nie mogłam się nadziwić że nie jest znana ;) pozdrawiam

P.S. Naprawde fajna notka :) Miło się ją czytało ;)
-
mausi5
2008/10/04 12:42:45
Świetny wpis! Ja strasznie lubiłam Adama Bahdaja, np Tańczący Słoń czy Kapelusz za 100 tysięcy, młodzieżowo dziecinne serie Chmielewskiej i ogólnie kryminały dla dzieci :) Co do kryminałów to miłość mi została i często wracam (w moim podesłym juź wieku) do tych dziecinnych. A Jeżycjadę i Anię też czytałam :)
-
Gość: aggna, *.adslplus.ch
2008/10/04 18:35:28
Wygląda na to, że mamy podobną listę książek z dzieciństwa :-)
I podobne co do nich odczucia...
Ja czytałam wszystko co było w domu (było sporo) biblioteki to później ale też ich sporo miałam na liście ;-) Fajnie tak popatrzeć wstecz :-) dzienks za zaproszenie
-
2008/10/05 00:01:32
witaj Pyzo! Jak miło czytać Twój nowy wpis.
Ja, podobnie, jak Aggna, mam widzę, że podobną listę lektur z dzieciństwa, co Ty.
Ja niedawno powróciłam do dwóch książek z dzieciństwa, jedna to Dzieci z Bullerbyn, a druga, to "Most do Terabithi", książka niezwykła, przy której spłakałam się bardziej, niż kiedy czytałam ją w dzieciństwie.
Ja szalałam za ksiązkami przenoszącymi w dawne czasy, jak "Małgosia kontra Małgosia", "Godzina pąsowej róży" (czytałam je obie nie wiedzieć, ile razy!).
Przepadałam za Musierowicz. Ale czytałam też Snopkiewicz, Siesicką.
Jedną z najulubieńszych książek była "Stonoga" Krystyny Boglar, a także zbiór opowiadań "Spotkanie nie wiadomo z kim" Ewy Nowackiej.
Lubiłam też Bahdaja, of course serię o Panu Samochodziku , ale i uwielbiałam od zawsze Chmielewską, Agathę Christie (jak widać kryminały lubię właśnie odkąd pamiętam;)...
długa ta lista, a tu wklejam Ci link do mojego wpisu, też dziewczyny trochę powspominały, może będziesz miała ochotę zajrzeć i poczytać:

chiara76.blox.pl/2007/10/ksiazki-z-dziecinstwa.html
-
2008/10/05 13:08:09
To chyba jakaś jesienna nostalgia, parę dni temu również rozmarzyłyśmy się z koleżanką o książkach z dzieciństwa (a może nie tylko o książkach, a o dzieciństwie w ogóle - huśtawkach, boiskach, klockach, piosenkach, koleżankach i kolegach z podwórka...).

Przyznaję się, że również byłam dzieckiem wszystkich możliwych bibliotek, z tymże w moim przypadku, z racji miejsca zamieszkania, "wszystkie możliwe" równało się dwie: Biblioteka Miejska, a później szkolna. Panie bibliotekarki przemiłe i pamiętają mnie do dziś (widocznie nic się nie zmieniłam od tamtego czasu, nie wiem czy to dobrze?).

Książkowa lista przebojów tamtych czasów? Zmieniała się wraz z wiekiem i nie wiem, czy dobrze pamiętam, ale chyba zaczęło się od baśni Andersena właśnie (też trochę się ich bałam, ale jednak lubiłam), potem wspomniane już "Dzieci z Bullerbyn" (ten sznurek to między pokojami z bratem przeciągnęliśmy :P), książki F.H. Burnett ("Mała księżniczka", "Zaginiony książę" i inne przygody z królewskiego dworu), "Tajemniczy Ogród", "Ania z Zielonego Wzgórza", "Plastusiowy Pamiętnik". itp. itd. Spoza klasyków niewiele tytułów pamiętam, poszły na strych i słuch o nich zaginął.

Duszę natomiast zaprzedałam takim historiom jak: "Czarne Stopy" (autor:?), "Głowa na tranzystorach" (i inne Ożogowskiej), "Ząb Napoleona" (i inne Minkowskiego; a ilekroć czytałam ten Ząb, to nie pamiętałam jak się wszystko skończyło), "Sposób na Alcybiadesa", "Stowarzyszenie umarłych poetów" i całej serii przeróżnych szpiegowskich książek (tutaj wtrącę swe zwyczajowe: Och! - i będzie ten wykrzyknik w pełni uzasadniony). Niestety,oprócz amerykańskich "Przygód trzech detektywów", nie pamiętam ani tytułów, ani autorów, a szkoda, bo chętnie bym jeszcze kiedyś z taką lekturą zasiadła w fotelu. Ach...

W tle przewijały się też Siesicka, Musierowicz, Boglar, Terakowska (ta ostatnia do dziś, z racji różnorodnego repertuaru) i tak dalej. W pamięci utkwiła mi również "Plaga" J. Ure, nie wiem dlaczego. Natomiast słynną "Zapałkę na zakręcie" przeczytałam dopiero parę tygodni temu, oho :)

Nie pamiętam, żebym gdziekolwiek się tak rozpisała, mam nadzieję, że nie padłaś na zawał, Pyzo, albo coś tam innego - domyślam się, że to szok :P
Jakby nie patrzeć jednak, żeby wszystkie znaczące tytuły wymienić, a jeszcze i ze dwa zdania o każdym napisać, to i jednej książki by nie starczyło ;)

PS Muszę jeszcze tylko wyznać, że nie znosiłam "Tomków". Do jednej książki z tej serii zabierałam się trzy lub cztery razy i zawsze odpadałam. Nie dawało mi to spać po nocach ;)

-
2008/10/05 13:11:36
Aha, i jak można by nie wspomnieć, przy okazji tego tematu, o tajemniczym klimacie alejek między ogromnymi regałami pełnymi książek... Wycieczka do biblioteki to była przyjemność na miarę odkrywania Tajemniczego Ogrodu, czyż nie? :)
-
2008/10/05 13:12:15
Ania, kiedyś w czasie wakacji udało się nam przerzucić sznurek między domkami letniskowymi. Do tego mieszkałyśmy w pokojach na strychu, więc spełniły się dwa marzenia w jednym! :)

Mausi, Chmielewska! Zapomniałam! :))Dzięki!

Aggna, podobne bo i w podobnym wieku jesteśmy! :)

Chiara, kurcze wiedziałam, że pisałaś o tym Ty albo Chihiro! Nawet się szeroko rozpisałam pod Twoim wpisem. :) Pan Samochodzik - jak mogłam zapomnieć! :))
-
2008/10/05 13:22:27
No w szoku jestem głębokim, Justyna! :)) Ale ile tytułów mi przypomniałaś! Ożogowska!!! Tajemnica zielonej pieczęci! Chłopak i dziewczyna! To były książki... :) Jak mogłam zapomnieć o Zapałce na zakręcie pisząc o Siesickiej! A do tego Sposób na Alcybiadesa, Siódme wtajemniczenie!
Małą księżniczkę i Tajemniczy ogród czytałam późno i to już nie było to...
Och tak spacery wzdłuż regałów miały niepowtarzalny klimat... :)


Aha, Ania! Karolcia to była książka!!!
-
2008/10/05 13:29:09
Aż się zawstydziłam teraz przez tę rozrzutność w słowach ;)))
-
chihiro2
2008/10/05 15:49:20
Pyzo, absolutnie UWIELBIAM takie wpisy!!! Mialam tak samo jak Ty z bibliotekami, nalezalam do wszystkich i chodzilam do nich kilka razy w tygodniu. Doslownie polykalam ksiazki, nie tylko czytalam je. Srednio raz w tygodniu jechalam z tata do ksiegarni i wracalam szczesliwa z kilkoma nowymi nabytkami. Musialam znac wszystko! (choc i tak nie znalam wszystkiego). "Dzieci z Bullerbyn" tez byly moja ukochana lektura, chyba od tego zaczela sie fascynacja lit. skandynawska...
Co moge Ci polecic? Jako dorosla osobka mozesz smialo siegnac po "Dom pod kasztanami" Heleny Bechlerowej - mam to do dzis i czasem do tej ksiazki wracam, cudowna gra z wyobraznia. Cisnienie podskoczylo mi niemilosiernie, gdy ostatnio u rodzicow odkrylam stara ksiazke, o ktorej myslalam, ze sie zgubila, a ktora byla jedna z moich ulubionych - "Czarodziejski mlyn" panstwa Afanasjewow. Ale taka przekochana powiescia (gruba, z cudownymi ilustracjami) pozostanie na zawsze "Krolestwo bajki" Ewy Szelburg-Zarembiny. Cos jak historie o pieciorgu dzieciach i czyms Edith Nesbit, tylko po polsku i osadzone w polskich, bajkowych realiach.
Kochalam tez wszystkie ksiazki Edith Nesbit, serie o Mary Poppins, troche pozniej zaczytywalam sie w Ozogowskiej ("Glowe na tranzystorach" i "Ucho od sledzia" czytalam chyba kilkanascie razy), Bahdaju, pana Samochodzika wielbilam jak malo kogo. Wiele by mi sie jeszcze przypomnialo, gdybym sie bardziej skupila...
Pozdrawiam!
-
Gość: Aisog, 89.131.209.*
2008/10/05 17:56:02
Pamiętam cukierki ślazowe dla dziadzia:) Ach, jak ta książka działała na wyobraźnię!

Moja wyliczanka byłaby niemal identyczna jak spisy pani Pyzy i pani Justyn:)
Dodam tylko, że mam jedno przykre przeżycie z biblioteki, kiedy jako siedmiolatka chciałam wypożyczyć "Kamienie na szaniec". Bibliotekarka powiedziała: Dziecko, a wiesz chociaż co to jest szaniec? Nie wiedziałam, a ona mi nie wypożyczyła:) Ależ moja duma wtedy ucierpiała!

-
pajeczaki
2008/10/05 20:16:41
doskonale pamietam dwie pierwsze ksiazeczki, ktorych nie przeczytalam, ale... ogladalam. byly to rozrysowane 'Pyza na polskich drozkach', 'Zlotowlosa i trzy misie' i komiksy z Profesorkiem Nerwosolkiem. oczywiscie ksiazeczki 'poczytaj mi mamo, poczytaj mi tato'.
w czasach szkolnych czytalam wszystko co wpadlo mi w rece... doskonale pamietam, ze przerazaly mnie nowele: los Janka Muzykanta, Anielka...
-
2008/10/05 21:26:32
Ach Pyzo,
Cudowny wpis. Otworzyłaś mi nim zaplecze pamięci i wspomnień. Wymieniłaś większość książek, które i ja bym poleciła.

Mam ogromny sentyment do:
-"Karolci" (jak ja chciałam mieć taki zaczarowany koralik, prawie tak samo jak taki spełniający pierścień, który miała Janka w filmie "Janka");
-"Ani z Zielonego ...",
-"Małej Księżniczki",
-"Dzieci z Bullebyn" (całe życie dzieliłam pokój z siostrą, więc tylko ja po przeczytaniu ich miałam uzasadnione marzenie własnego pokoju :)). Jeżyciadę przeczytałam w wieku nastoletnim, więc najmniej jest mi bliska.
-"Tajemniczego ogrodu"

Dodałabym jeszcze
- "O psie, który jeździł koleją" (długo płakałam, po przeczytaniu. To chyba przez tę książkę nie lubię teraz książek i filmów, które nie kończą się happy endem.
- " Szatan z siódmej klasy"
- "Czarne stopy"
- "Kamienia na szaniec"


P.S.
książka Jurgielewiczowej to "Ten Obcy" ;)

pozdrawiam serdecznie
-
2008/10/06 10:45:01
O, ja też uwielbiam takie wpisy i z przyjemnością sama przeniosę się w krainę swoich książkowych wspomnień. Ja do tej pory lubię niektóre pozycje z literatury dziecięcej i młodzieżowej - czasem sięgam po taką książkę, żeby się oderwać i zrelaksować. Szybko nauczyłam się czytać i pochłaniałam wiele książek, począwszy oczywiście od serii "Poczytaj mi mamo" :) Ale pierwszym tytułem, który zapamiętałam, jest "Bułeczka" Jadwigi Korczakowskiej.
Uwielbiałam "Dzieci z Bullerbyn" i też marzyłam o domku z podwórkiem i strychem oraz o przyjaciółkach w pobliżu i takiej drodze do szkoły - marzenia te uaktywniały się też przy okazji innych książek, zwłaszcza Lucy Maud Montgomery.
Z Astrid Lindgren lubiłam też Ronja - córka zbójnika i My na wyspie Saltkrakan, czytałam też Pippi Pończoszankę.
Niektóre książki czytałam po kilka razy i znałam je niemal na pamięć, wracając do całości lub fragmentów, tak było z "Małą księżniczką" i "Tajemniczym ogrodem" Burnett czy "Heidi" Joanny Spyri oraz "Polyanną".
Pamiętam też "Domek na Prerii" Laury Ingalls Wilder, ""To właśnie Patty" Jane Webster, serię o Mary Poppins Pameli Travers oraz "Podlotki" Aleksandy Brusztein, która była o tyle inna, że rosyjska.
Ważną książką była "Dziewczynka spoza szyby" Jadwigi Ruth-Charlewskiej, o niepełnosprawnej dziewczynce - i może stąd wzięło się moje zainteresowanie tym tematem i upodobanie do książek o podobnych zagadnieniach.
Najbardziej jednak uwielbiałam Lucy Maud Montgomery i te bohaterki były mi najbliższe, nawet zazdrościłam im domów, pól, ogrodów, leśnych zakątków. Moją absolutną faworytką była "Emilka ze Srebrnego Nowiu" i 2 pozostałe książki z tej serii - jakoś lubiłam ją najbardziej, no i miała te same imię co ja!. Uwielbiałam też "Pat ze Srebrnego Gaju" oraz "Janę ze Wzgórza Latarni", a o dziwo - Anię z Zielonego Wzgórza troszeczkę mniej, chociaż i tak przeczytałam całą serię.

Z polskiej literatury dziecięco-młodziezowej, czytanej na różnych etapach, to: Musierowicz (Jeżycjada), Snopkiewicz (Słoneczniki), Siesicka (za dużo by wymieniać...) , Chądzyńska (Wstęga pawilonu, Statki, które mijają się nocą), Jurgielewiczowa (akurat ksiażki "Ten obcy" nie lubię, ale np. Niespokojne godziny, Wszystko inaczej, Ważne nieważne), Boglar (Stonoga, Lot nad Pawilonem X), Maria Ewa Letki (Dama kier), Ożogowska (Ucho od śledzia), Marta Fox. Można jeszcze dodać, książki dla młodzieży: - Martę Fox i Danuta Dowjat (Blaszki i kokony, Jak obłoki, Spotkajmy się w Regent's Park)
Annę Onichimowską (Trudne powroty, Żegnaj na zawsze, Samotne wyspy i storczyk, Bliscy nieznajomi)

Z takich mniej dziewczęcych książek, to zaczytywałam się w "Wyspie Skarbów" Stevensona oraz "Panu samochodziku", seria o Tomku nie wpadła w moje ręce.

Fascynowaly mnie też baśnie, chociaz niektóre faktycznie sa przerażające - te straszniejsze, omijane w dzieciństwie czytam obecnie :) - Andersen, bracia Grimm, Baśnie czeskich dzieci. I zapomniałabym, że od dzieciństwa do tej pory lubię czytać wszelkie legendy.
-
2008/10/06 12:01:25
Zapomniałam jeszcze dodać, że niektóre książki wzbudziły we mnie przerażenie np. bajka "Sinobrody" Charlesa Perrault - byłam w szoku po przeczytaniu, no bo jak ktoś to mógł nazwać bajką ???

Jako dziecko lubiłam też czytać i uczyć się na pamięć wierszyków, takich jak: "Paweł i Gaweł", "Entliczek-pentliczek:, 'Na straganie", "Kaczka dziwaczka", "Samochwała", "Leń", "Katar" itp.. itd..

Przemiłe wspomnienia.
Mam zaprzyjaźniony antykwariat i często słyszę, jak rodzice szukają w nim książek ze swojego dzieciństwa, aby ich dzieci też mogły je przeczytać.

-
2008/10/06 14:47:40
Czuję się, dziewczyny, zasypana komentarzami! :) I wspomnieniami! :)

Chihiro, dobrze Cię widzieć! :) Zapiszę sobie te tytuły! Zawsze warto wracać do pięknych historii. :)

Aisog, nooooo! Cukierki ślazowe. Pamiętam, że robiłam dochodzenie żeby się dowiedzieć ki pieron te cukierki. :)) Co za małpa ta bibiliotekarka! Nie mogę w to uwierzyć! :)

Pajęczaki, wstyd ale Pyzy na polskich drogach nie czytałam! Czas to nadrobić. :) A fragementy Anielki to musiałam recytować z pamięci: "Karuś, Karuś, nie umieraj.... "

Mój styl, racja! Ten Obcy! :))) Cudowny ten pomysł z antykwariatem... Muszę się kiedyś wybrać...

E.milia, ach czytałam Bułeczkę... Przyponiałaś mi też o Jean Webster i Tajemniczym opiekunie! Czytałam tę książkę kilka razy aż wylatywały z niej wszystkie kartki. :)) I może rzeczywiście warto będzie wrócić do baśni... Dzięki!!!!
-
2008/10/06 21:01:55
W moich ulubionych książkach też wypadały kartki!
i też intrygowały mnie cukierki ślazowe.

a Mój Styl przypomniała o wierszykach - miałam ich wiele, wydanych w postaci ilustrowanych książeczek - Tuwim, Brzechwa, Fredro, czyli Paweł i Gaweł i Małpa w kąpieli. Najbardziej lubiłam chyba Ptasie radio Tuwima... - ostatnio znalazłam w kiosku i kupiłam nawet :))

Przypomniał mi się właśnie Koziołek Matołek :)
A Pyzy też nie czytałam.

To prawda, że baśnie wzbudzają przerażenie. Ja w 3 klasie podstawówki dostałam zbiór baśni braci Grimm... zanim się zorientowałam, mama schowała mi tą książkę. Po latach ją znalazłam i odkryłam tam całe mnóstwo przerażających baśni, na przykład o zjedzeniu siostrzyczki w potrawce ..... makabra.
-
2008/10/06 21:06:44
Baśnie braci Grimm! To był jeden wielki horror! :) Ale z mojego wydania też wylatywały kartki. :)

A co do ukrywanych przez rodziców książek, to była taka jedna z bocianem na okładce. Książka tabu... Naprawdę nie rozumiem, dlaczego ją ukrywali. :))
-
2008/10/06 22:15:29
dla mnie najwazniejsza ksiazka jest chyba "Ronja- córka zbójnika" Astrid Lingren. marzylam sobie o tym, by mieszkac w wielkim lesie i miec takie przygody, budowac sobie szalasy lub mieszkac w jaskinii, byc niezalezna. rownie wazna ksiazka byl dla mnie "tajemniczy ogrod" i "mala ksiezniczka" Frances Hodogson Burnett. szczegolnie ta druga wycisnela ze mnie i mojej kuzynki tony lez, a zaczytana byla na maksa. oczywiscie uwielbialam takze Musierowicz. i "anie z zielonego wzgorza"... swietny temat! usciski!
-
2008/10/06 22:58:19
Moi rodzice też schowali przede mną PEWNĄ książkę i nie były to bajki ;)

Emilio - "Małpę w kąpieli" też lubiłam.. "Ptasiego radia" - nie. Z Tuwima tylko "Lokomotywę".
Muszę się Wam pochwalić, że jako dziecko wygrałam dużo książek w konkursie "Radia Dla Ciebie" (m.in. ten nieszczęsny zbiór baśni Charlesa Perrault!)
-
2008/10/07 20:07:48
Ja także uwielbiałam Dzieci z Bullerbyn, znałam na pamięć niektóre jej fragmenty! I także zazdrościłam linki do przesyłania wiadomości ;) Oj, to chyba książka dla dzieci wszechczasów! Kochałam przygody "Babci na jabłoni" (mam nawet ją w domu, już zniszczona, zżółknięta, lekko podarta, ale ją właśnie mam zamiar czytać moim dzieciom). Uwielbiałam szczególnie, jak czytał mi tata. Pamiętam, że bardzo długo męczyliśmy krasnoludkach i Sierotce Marysi. Bardzo mnie nudziła i nie rozumiałam jej (byłam wtedy dość mała), ale uważnie słuchałam, bo to był wyjątkowy czas spędzania czasu z tatą... Poza tym ubóstwiałam wszystkie wiersze Brzechwy, Tuwima oraz Bajki Braci Grimm... Oj, pewnie jeszcze dużo tego jest i było, ale te są chyba najbardziej wyjątkowe dla mnie ;)Oj, bardzo lubię takie wspomnienia z dzieciństwa. Dziękuję!
-
2008/10/07 20:26:10
Mój Styl - ja również lubiłam Lokomotywę i znałam na pamięć. A to Ptasie Radio, to sama teraz nie wiem, dlaczego mnie tak zachwycało, też recytowałam z pamięci i właśnie w tym roku mi zaczęło chodzić po głowie, że aż kupiłam. Może dlatego, że mam mamę - logopedkę, a to utwór stworzony do ćwiczeń logopedycznych i słownych i mi wpajała do głowy :))))))
-
2008/10/09 09:11:51
Pyzo - a przede mną nie schowali i wcale nie była to książka stricte edukacyjna (chociaż dla mnie z pewnością tak) :P

Przypomniało mi się jeszcze - co z "Szaleństwami panny Ewy" albo z "Panną z mokrą głową"? Ja je odkryłam dość późno, ale podobały mi się.

PS Wczoraj wybrałam się do biblioteki i w ramach ogłoszenia październikowych wieczorów wieczorami książki z dzieciństwa, oprócz "Uczty Babette", wzięłam również Musierowicz ;) Wahałam się nad "Diupą" Ewy Nowak (jej książki ukazywały się chyba kiedy byłam w liceum, więc już nie interesowały mnie zbytnio), aż się pani bibliotekarka do mnie uśmiechnęła. Nie wiem - z politowaniem czy z sentymentem :)
-
2008/10/09 12:58:12
Ciao :) Dosc dawno podczytuje Twoj blog, ale dopiero ta tematyka nakazala mi sie ujawnic :)
ja mialam dokladnie tak samo, polykalam ksiazki jednym tchem, a co do spisu ksiazek z dziecinstwa wszechczasow muze jeszcze dodac "Sloneczkö" Marii Buyno - Arctowej, po przeczytaniu ktorej chcialam byc tak samo madra i dbajaca o ludzi i o porzadek wokol siebie. wyszlo polowicznie ;)
Teraz mieszkam w Holandii, i zeby poduczyc sie jezyka autochtonow zapisalam sie do biblioteki, gdzie okazalo sie ze jestem na poziomie jezykowym 13 latkow, co mnie wcale nie zmartwilo :) niestety nie znalazlam jeszcze takich perelek jak w Polsce.
I jeszcze dodam ze w wieku 10 lat przeczytalam "Lalke" bo myslalam ze jest o lalkach :)) Pozdrawiam serdecznie.
-
2008/10/09 19:47:16
Podobnie jak jedna z blogowiczek też miałam rozwieszony sznurek pomiędzy balkonami, gdzie z moją koleżanką z ławki wysyłałyśmy sobie wiadomości. Niestety, balkony były trochę od siebie oddalone, więc życzliwy sąsiad co jakiś czas przecinając nam sznurek uniemożliwiał dalszą korespondencję. A tyle sobie siniaków sobie nabiłyśmy przy mocowaniu tego sznurka!
Moją ukochaną książką z dzieciństwa jest "Cudowna Podróż". To ona mnie nastroiła podróżniczo ;) Baśnie Andersen'a mnie nigdy nie przerażały. Bardzo lubię Musierowicz, do tej pory czasem do niej wracam. Również Siesicka jest jedną z pisarek, które lubię i przeczytałam wszystkie jej książki. Lubiłam też książki przeznaczone bardziej dla chłopców, jak Sposób na Alcybiadesa, Wakacje z duchami, Szatan z siódmej klasy, bo sama lubiłam trochę chuliganić na podwórku. W dzieciństwie czytałam bardzo dużo, teraz zdecydowanie mniej, bo już nie kilka pozycji na tydzień, ale kilka na miesiąc.
Pozdrawiam!
-
2008/10/09 21:04:18
Shyja, Ronję też czytałam. Też się zachwycałam! Piękna opowieść. :) Również ściskam. :)

Mój Styl, uff to dobrze, że nie tylko u mnie takie historie! :)

MójStyl i Emilia, dzięki Wam z czeluści pamięci wyciągnęłam wspomnienia o Lokomotywie i Ptasim Radiu. Przecież też je znałam na pamięć! :)

Justynka, ależ oczywiście, że z sentymentem! I zgadnij, co zrobiła, jak wyszłaś. ;)

Carolinah :)))) Uśmiałam się z tej Lalki. :))) A ja Cię dobrze z Blipa kojarzę? :)

Ekolożko, no to wszystko tak samo! I widać, że sąsiad Dzieci z Bullerbym swoim dzieciom nie czytał. Na pewno by wiedział, czemu służył sznurek.
-
2008/10/10 10:21:03
Może i masz rację... Oż, to jedna ;)
-
aniabuzuk
2008/10/10 22:04:05
Wymienione juz wczesniej "Sloneczniki" Haliny Snopkiewicz to moja ukochana ksiazka z dziecinstwa. Pewnie dlatego, ze akurat zaczelam pisac pamietnik, gdy zabralam sie za czytanie (a glowna bohaterka takowy pisala).
-
Gość: agatainspace, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/10/22 08:55:13
Ojej! Ale cudne wspomnienia. Ostatnio zaczęłam robić listę książek z dziecinstwa dla kopiącego w moim brzuchu maleństwa. I wasze wpisy będą wielką pomocą:D. Jeszcze dodam 'Oto jest Kasia', ksiązka która oduczyła mnie skutecznie dziecięcego egoizmu. I pamiętam też zeszyt lektur z 1szej klasy gdzie trzeba bylo wpisywać przeczytane ksiazki i robić do nich obrazki. To drugie robiłam najchętniej, a moja wredna wychowawczyni obniżała mi stopnie, bo wychodziłam z założenia, że kto jak kto ale 'Pani' to chyba listę lektur zna i zostawiałam obrazki bez podpisu.
I zaczęłam też robić listę książek, które przeczytałam pielęgnując resztki dziecka we mnie już jako osoba (powiedzmy) dorosła. Znającym angielski polecę tutaj 'Watership Down', (do polskiego tłumaczenia jeszcze nie dotarłam), wspaniałą epopeję o losach dzikich królików. To nic innego jak spojrzenie na świat oczami zwierzątka, daje dużo do myślenia szczególnie jak ktoś sie wybiera do lasu i nie myśli o tym, że tak na prawdę to jest tam czyimś gościem. Pozdrawiam
en.wikipedia.org/wiki/Watership_Down
-
aniabuzuk
2008/10/22 16:21:34
Agatainspace, co za zbieg okolicznosci, bo ja wlasnie czytam te ksiazke, choc na razie idzie mi troche po grudzie, bo nie moge sie za bardzo wciagnac w to krolicze zycie. Dobrze, ze jest jeszcze ktos oprocz mojego meza, ktory twierdzi, ze to dobra ksiazka, to bede miala wieksza motywacje, zeby skonczyc :)
-
2008/10/22 16:27:28
Łał, faktycznie niezwykły zbieg okoliczności! :) Ale też macie obie trochę wspólnego! ;) Powinnyście się bliżej poznać. Agata, koniecznie odwiedź blog Ani windycity.blox.pl/html !

Pozdrawiam Was serdecznie! :)
-
2008/10/22 16:35:23
I jeszcze drugi blog Ani, też Cię zainteresuje: bezpopcornu.blox.pl/html
-
aniabuzuk
2008/10/22 16:42:28
Ale mi reklame zrobilas.
-
2008/10/22 16:44:29
Jesteś tego warta. ;))
-
aifowy
2008/10/28 15:47:27
Och tak, "Dzieci z Bullerbyn" to klasyka, aż chętnie sięgnęłabym po nią ponownie :-)
-
2008/10/28 16:18:52
...z tych komentarzy jasno wynika, że faceci nie czytają książek. Druga ewentualność: nie wpadają na tego bloga ;)

Jako rodzynek, chciałem się pochwalić delikatnie innym repertuarem książkowym. Czytam też od małego, zawsze to uwielbiałem, nad łóżkiem miałem specjalnie lampkę przyczepioną na "żabkę" do półki (oczywiście zastawionej książkami), żeby przed snem jeszcze móc poczytać. Klasyki klasykami (karolcie, musierowicz, chmielewska, tajemnica zielonej pieczęci itd) zaliczyłem, ale potem wsiąkłem w fantastykę. Co bardzo miło wspominam, to to, że książki podsuwał mi ojciec. A potem ja mu podsuwałem :) "Władcę Pierścieni" Tolkiena to sobie wyrywaliśmy nawzajem ;)
-
2008/10/28 16:44:59
Aife, do roboty. Nigdy nie jest za późno! :)

Arim, faktycznie mało na tym blogu męskich głosów. Tym bardziej się cieszę z Twojego komentarza! Ja poczytałam trochę fantastyki w 5 - 6 klasie i tylko dlatego, że w tym okresie miałam dostęp głównie do takich książek (plus szpiegowskie).
A i też miałam lampkę na żabkę! :)
-
morven
2008/10/28 16:47:59
Ach, fantastyka... Słowo klucz, robiące niedobre skojarzenia. Ja dopiero po latach dowiedziałam się, że "Hobbit" czy "Opowieści narnijskie" to fantastyka. A wcześniej to były po prostu cudowne, czarodziejskie książki.
Wiecie co, nie uwierzycie, ale przeczytałam dokładnie wszystkie książki, o których piszecie wy w komentarzach, i o których wspomniała Pyza. Tak bardzo chciałam być oryginalna i dodać jakąś, która nie padła, ale padły już wszystkie i wszystkie znam. A pamiętacie książki z "Kolekcji jubileuszowej"?
Pyzo, dziękuję ci strasznie za ten wpis. Rozkleiłam się przy nim ;-)
-
2008/10/30 15:39:49
Ech, te mamuty. ;) Cała przyjemność po mojej stronie, Morven. :)
-
2018/07/12 13:00:00
Jest bardzo dużo wspomnieć z dzieciństwa które pamiętamy. Ja za to doskonale pamiętam swój zabawkowy samochodzik modino.pl/samochody-i-pojazdy bez którego nie wybierałem się nigdzie. Piękne dzieciństwo.