Blog > Komentarze do wpisu

Weekend w Barcelonie

Weekend w Barcelonie był moim prezentem urodzinowym dla eF. Na miejsce dotarliśmy w czwartek w nocy meldując się w hoteliku na przepięknym Plaça Reial, tuż przy głównym deptaku Rambla. Zupełnie nie sprawdziły się przestrogi o tabunach kieszonkowców i podejrzanych typków krążących w tej okolicy. Wystarczyło mieć się na baczności jak w każdym turystycznym miejscu i nie stwarzać okazji do stania się ofiarą.

Barcelona okazała się być przyjazna nie tylko turystom, ale i mieszkańcom. Zachwyciła mnie nie tylko ilość zieleni i ścieżek rowerowych w ścisłym centrum, ale też sposób komunikacji władz miasta z mieszkańcami - za pomocą oryginalnych napisów, haseł czy obrazków. Na przykład w metrze przy okazji prowadzonych prac, widziałam wielki plakat z napisem dziękujemy za cierpliwość przedstawiający mężczyznę na fotelu, któremu fryzjer goli brzytwą brodę. Na asfalcie przy przejściu dla pieszych namalowane były ostrzeżenia o ofiarach wypadków w takich miejscach. W mieście mnóstwo też miejsc, w których można skorzystać z bike sharing i widać, że jest to środek transportu niezwykle popularny. Jedyne co się nam w Barcelonie nie spodobało to przedziwne metro. Choć dysponuje świetnie rozbudowaną siecią, wspólne stacje różnych linii połączone są tak niefortunnie, że czasami trzeba przemieszczać dusznymi tunelami przez 15 minut. Raz nawet aby przesiąść się na inną linię metra, musieliśmy wyjść na powierzchnię - szliśmy i szliśmy kierując się znakami, które nagle się skończyły, a my zmuszeni byliśmy wyciągać mapy, aby zorientować się gdzie w ogóle jesteśmy.

Oczywiście Barcelona zachwyca ponad wszystko niesamowitą architekturą. Majstersztyki Gaudiego, La Manzana de la Discordia, La Perdera, Park Güell, do tego malownicze El Barrio Gótico, Palau di Musica to wszystko pozycje obowiązkowe. Ale tak naprawdę secesyjne perełki Barcelony w postaci  mosiężnych, szalonych balkonów, kwiecistych malowideł na ścianach budynków czy mozaikowych zdobień starych aptek  można spotkać na każdym kroku. Wystarczy zadzierać wysoko głowę i ani na chwilę nie chować aparatu fotograficznego. Pierwszy dzień (piątek) spędziliśmy na rowerach zwiedzając dzielnicę gotycką i domy zaprojektowane przez Gaudiego, tuż przed zachodem słońca docierając do Sagrada Famillia. W sobotę z zachwytem szwendaliśmy się po niesamowicie kolorowym targu La Boqueria, który podobno pamięcią sięga XVII wieku. Tego samego dnia w bardzo wolnym tempie dotarliśmy jeszcze do zatłoczonego Parku Güell, gdzie zjedliśmy późny lunch, a niedzielny poranek spędziliśmy spacerując po plaży i zwiedzając dzielnicę Barceloneta.

Mimo, że mieliśmy początek listopada, w ciągu dnia towarzyszyło nam słońce, a i wieczorami na poszukiwania barów tapas spokojnie można było wybrać się w koszulce z krótkim rękawkiem. Jesień to więc idealna pora na odwiedzenie Barcelony: nie męczą już upały i tłumy turystów, a ciągle jest przyjemnie i kolorowo. Jedyny problem to wcześnie zachodzące słońce, które mocno ogranicza możliwości zwiedzania. Oglądanie po ciemku Casa Calvet okazało się w moim przypadku  bardzo mało satysfakcjonujące.

 

Casa Batlló

Casa Batlló

El Barrio Gótico

Barcelona

Casa Batlló

Barcelona

La Boqueria

Park Guell

La Boqueria

Casa Batlló

Plaça de Catalunya

środa, 04 listopada 2009, latajaca_pyza

Komentarze
Gość: krepinska, abtu104.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/05 10:18:04
Pyzo, czy Ty 'wywołyjesz' też swoje zdjęcia? Ja mam masę zdjęć z cyfrówek i ostatnio wydrukowałam ich trochę u fotografa. Jakość była świetna,a oglądanie tradycyjnych zdjęć ma swój duży urok jak wiadomo. W tym roku odkrywałam duszę małej bretońskiej wioski i z moich zdjęć zamierzam zrobić sobie teraz mały kolaż w antyramie. Wiem,że w kolażach jesteś mistrzynią więc jeśli dotychczas Twoje zdjęcia ogrniczały się do KB i MB to gorąco Cię namawiam do ich hmm... uwolnienia:) pozdrawiam
Ps. Brakuje mi słów na jakiś bardziej ambitny i oryginalny komentarz więc powiem tylko: Barcelona na Twoich zdjęciach jest cudowna, masz świetne oko.
-
2009/11/05 18:31:32
To musi być niezwykłe miejsce... No i są tam "veliby", już mam ochotę na przejażdżkę rowerową po Barcelonie :)
-
2009/11/05 19:20:36
Ach, Pyzo, po Twojej notce czuję się zaintrygowana Barceloną tak, jak po "Vicky Christinie":) Gratuluję fantastycznego wyjazdu!
-
2009/11/06 11:33:57
Dziękuję za ten wpis - ja dotychczas trochę się bałam Barcelony, bo słyszałam, że niezależnie od pory roku panuje tam ogromny tłok (a tłoku, jak wiadomo, unikam wręcz obsesyjnie). Ale może faktycznie jesień to dobry moment na wyjazd :-)
-
Gość: Asieńka, host-89-230-215-175.lublin.mm.pl
2009/11/07 00:30:09
jaki cudowny wpis:) akurat tak się złożyło, że we wrześniu spędziłam kilka dnia w Barcelonie i czuję się jakbym czytała własne wspomnienia z wakacji... nawet zdjecia mamy podobne (mnie też zainspirowały kubki z napojami na la Boquerii). Muszę przyznać że baaardzo ci zazdroszczę, że możesz tak po prostu, z dnia na dzień zaplanować podróż-prezent... Ja na swoja wycieczkę zbierałam prawie rok - ale już taki los biednej studentki dorabiającej w podrzędnym barze:)...
-
2009/11/08 02:24:05
Ah, tęsknię za Barceloną :) Byłam tam 2 razy: jako dziecko przez dosłownie 1 dzień i kilka lat temu przez 5 dni. Nie wiem właściwie czemu aż tak mi się tam spodobało. Chętnie wybrałabym się znowu, kiedyś muszę tam zabrać mojego A., chociaż może niekoniecznie z okazji urodzin :)
-
2009/11/08 23:02:54
Krepinska, już jakiś czas temu przygotowałam sobie album, w którym będę wklejac wywołane zdjęcia i do tej pory z tym nie ruszyłam. Dziękuję, że mi o tym przypomniałaś! Muszę się za to zabrac, to prawda, wydrukiwane zdjęcia to zupełnie inny, zapomniany trochę już świat. :)

Czara, veliby są tylko dla mieszkańców (pewnie tak jak w Mediolanie trzeba wyrobic sobie kartę), ale mnóstwo w centrum zwyczajnych wypożyczalni rowerów.

Butter, ależ porównanie, dziękuję! :)

Morven, to ja Tobie dziękuję! ;)

Asieńka, ech, tak z dnia na dzień to nie. Bilety kupiłam kilka miesięcy temu. A w czasach studenckich też ciągle pracowałam i na coś odkładałam. Taki żywot ambitnego studenta. :)

E.milia, dla mnie też to był drugi raz w Barcelonie. Choc niewiele pamiętałam z porzedniej wizyty. :)
-
Gość: monoli, 157.203.42.131
2009/11/09 15:05:28
piekny wyjazd, super, ze sie udal urodzinowy prezent :-)
a co myslisz, zeby sie wybrac do barcelony na wiosne? bo tak sie zastanawiam... :-)
-
2009/11/09 15:37:06
świetny ten wasz listopadowy wypad...tamte strony zdecydowanie rozpieszczają o tej porze roku...my byliśmy w Lizbonie (wiem, że inny to kraj, ale jednak jakby nie było obok;) w poczatkach listopada i dopisała nam baaardzo korzystna pogoda.
-
2009/11/10 17:02:22
wspaniale zdjecia!!!
-
2009/11/13 11:57:41
Dzięki Pyza, że pozwoliłaś mi powspominać Barcelonę :) Byłam rok temu, w październiku, i po prostu się w niej zakochałam. Cudne miasto.
-
2009/11/13 21:18:09
Ale piękne zdjęcia! Kocham to miasto i w ogóle ten kraj i bardzo tęskno mi za nim..
-
2009/11/16 17:29:44
Pierwsze slysze o barcelonskich kieszonkowcach i ciesze sie ze nic takiego Was nie spotkalo;) My tez fundujemy sobie Barcelone w prezencie jak nie imieninowym to urodzinowym i zawsze sie nam sprawdza, jednak fakt ze listopad musi dopisac na zwiedzanie miasta, choc lepszy on w Barcelonie niz w Warszawie :)
Pozdrawiam serdecznie!
-
2009/11/20 22:31:52
Monoli, myślę, że to świetny pomysł! I pogoda pewniejsza niż jesienią.

Chiara, planuję Lizbonę na wiosnę. W przyszłym roku na pewno już nie odpuszczę. :)

Kinky, ach, dzięki! :)

Zosik, cała przyjemnośc po mojej stronie! :)

Kemotalamot, też się mi ten kraj bardzo podoba, no i miasto fantastyczne.

Malami.Malami, ja się o kieszonkowcach sporo naczytałam, a i słyszałam nieprzyjemne historie od kilku osób. I faktycznie raz widziałam podejrzanego kolesia, który krążył wokół grupki turystów robiących zdjęcia jakiemuś pomnikowi...