Blog > Komentarze do wpisu

Joël Egloff

Joël Egloff miał pojawić się na tym blogu już dawno, ale losem swoich bohaterów musiał uzbroić się w anielską cierpliwość stawiając czoła różnym absurdalnym zbiegom okoliczności i prozaicznemu brakowi czasu mojej skromnej osoby. Ale oto w końcu jest, przy czym problemy jego bohaterów to dopiero nie lada wyzwanie.

Weźmy na to Człowieka, którego brano za kogoś innego. Facet wszystkim kogoś przypomina i nie zawsze są to przyjemne wspomnienia. Stąd nie raz dostaje po zębach, wplątuje się w absurdalne rozmowy i układy, z których wrodzona grzeczność nie pozwala się mu wyplątać. Zostaje zmuszony zamieszkać z nieznajomą rodziną, gdzie nawet pies rozpoznaje w nim utraconego pana, listonosz przynosi mu zaadresowane do kogoś innego listy miłosne, z których musi się tłumaczyć przed nie swoją żoną, a rodzona ciotka (czy raczej kuzynka ciotecznej babki) przestaje go nagle poznawać podejrzewając, że jest niemieckim szpiegiem. Oczy, nos, usta - siłą rzeczy zawsze to kogoś przypomina (s.13)

Albo Edmond Ganglion & Syn. Ci dopiero mają problemy - prowadzą zakład pogrzebowy w miasteczku, w którym nikt nie umiera. Ba, starsi ludzie przychodzą upewnić się do zakładu, że jeszcze żyją, przydając tylko cierpienia bezrobotnym grabarzom. Ale w końcu zdarza się cud i pojawia się wyśniony nieboszczyk. To jednak dopiero początek kłopotów Molo i Georgesa, dwóch grabarzy, którzy muszą pochować zmarłego w sąsiedniej miejscowości. Finał całej opowieści naprawdę mrozi krew w żyłach. Zdradzę tylko, że prawie padniecie trupem!

I na koniec jeszcze Zamroczenie. Główny bohater mieszka między smrodzącą fabryką, a wysypiskiem śmieci. Sypia tuż pod kablami wysokiego napięcia, do tego w kasku ochronnym, bo z latających nad dachem samolotów często wypadają większe lub mniejsze przedmioty. Chłopak na wakacje jeździ do oczyszczalni ścieków, a pracuje w rzeźni. Dojeżdża tam rowerem z zamkniętymi oczami, bo w czasie jazdy ucina sobie krótką drzemkę. Nie ma zresztą co oglądać po drodze, w miasteczku zazwyczaj panuje mgła, a ładny dzień przypomina paskudnę pogodę w polarną noc.

Joël Egloff uwielbia kreować w swoich miniaturowych powieściach absurdalne, karykaturalne światy. Jest absolutnym mistrzem czarnego, przerysowanego humoru. Jego książki to gotowe scenariusze dla fińskiego reżysera Aki Kaurismakiego, który również lubuje się w minimalistycznym sposobie bycia bohaterów, przesuwaniu akcentów  i przerysowywaniu rzeczywistości. Co więcej, książki Egloffa mają zazwyczaj drugie dno. Człowiek, którego brano za kogoś innego (właśnie pojawił się w polskich księgarniach, znajdziecie go przeglądającego francuską literaturę),  wyraźnie nawiązuje do książek z kafkowskiego nurtu pytań o własną tożsamość. Jak bardzo to inni kształtują nasze ja? Jesteśmy naszym odbiciem w lustrze czy może w oczach innych?

Znowu zacząłem biec. Zniknąłem za rogiem ulicy. A może to biegł ktoś inny, sam już nie wiem.(s.187)

Ponad wszystko jednak Egloff to mistrz pióra i satyry. Zaproście go do siebie, wpadnie nie bez przyjemności.

 

piątek, 12 marca 2010, latajaca_pyza

Polecane wpisy

Komentarze
jolantachrostowskasufa
2010/03/13 12:01:00
Intrygujące!!! Nie czytałam, ale klimaty tych opowiadań kojarzą mi się z moją ukochaną "Kobietą z wydm" Abe Kobo. I z Kafką, bez dwóch zdań. :D. Pozdrawiam.
-
latajaca_pyza
2010/03/13 12:13:23
Jolantachrostowskasufa, witam serdecznie :) Kafkowski klimat jest zdecydowanie obecny w najnowszej książce Egloffa, z tym że w odróżnieniu od Kafki czy książki Kobo, u Francuza wszystko napisane jest z przymrużeniem oka. Kobieta z wydm to genialny kawałek literatury, ale z zupełnie innej półki niż książki Egloffa. On raczej bawi się konwencjami niż traktuje je poważnie. I ma bardzo specyficzne poczucie humoru.
-
jolantachrostowskasufa
2010/03/13 12:31:02
Dziękuję za odpowiedź. :-) Gdybym miała tutaj kontynuować cudowną zabawę z jednego z wcześniejszych postów (pozostającego w kręgu inspiracji Amelią), napisałabym, że nie lubię: braku odpowiedzi na swoje komentarze na blogach, które czytam i na których zostawiam swoje wpisy. Kocham ten blogowy, międzyludzki dialog, interakcje, polaryzację stanów duszy i poglądów adwersarzy. To jest cudowne. :-)))

A wracając do recenzji, faktycznie, z Twojego opisu można wywnioskować, że te parakafkowskie klimaty są nasycone dodatkową nutą: ironią, humorem, czymś, czego pozbawione są przywołane przeze mnie książki. I to mnie właśnie tak zaintrygowało. :-) Pozdrawiam.
-
latajaca_pyza
2010/03/14 10:08:28
Jolantachrostowskasufa, zgadzam się, też uwlielbiam blogowe dialogi pod wpisami. :) I z góry się kajam, bo często odpisuję na komentarze z dużym opóźnieniem - totalny brak czasu.
Pozdrawiam serdecznie! :)
-
2010/03/15 12:54:41
Wstyd się przyznac ale nigdy nie słyszałam o tym panu... dzięki za rekomendację, bo właśnie czegoś takiego szukałam do poczytania. Ja ubóstwiam Vonneguta - i coś mi się zdaję, że ci dwaj panowie mają coś wspólnego. Nie wiesz czy Wlosi go sobie przetłumaczyli?
-
2010/03/15 13:02:44
Widzę, że Włosi go sobie przetłumaczyli :) i nawet znalazłam fajną ofertę na jego książki na ibs.it :) dzięki raz jeszcze! pozdrawiam!
-
acemi
2010/03/15 14:15:18
Lubię takie oryginały. Dzięki za rekomendacje:-)
-
aleks652
2010/03/16 10:31:27
Przydarzyło mi się kiedyś czytać "Edmond Ganglion & Syn" i przyznam, że totalnie wymiękłam i teraz łykam wszystko Egloffa na co natrafię. Uwielbiam taką groteskę, absurd często wymieszany z takim opowieściowym "brudem". Jak dla mnie jeden z najciekawszych współczesnych pisarzy
-
chihiro2
2010/03/16 17:31:40
Nigdy o nim nie slyszalam, ale brzmi intrygujaco, trzeba sie rozejrzec (a jak sie tak rozgladam, to tylko morze ksiazek widze... i obrazow filmowych).
Podobal Ci sie "Women without Men"?
-
latajaca_pyza
2010/03/18 23:04:20
Goshka79, nie wiedziałam, że jest wydany po włosku, dopóki nie sprawdziłam Wikipedii pisząc ten wpis. A co znalazłaś, bo często sprawdzałam go w księgarniach, ale go nie znalazłam?

Acemi, dobre określenie! Zdecydowanie oryginał. :))

Aleks652, cieszę się, że podzielasz moje zdanie! Jest naprawdę niezły. Znasz coś jego oprócz tych książek, które wymieniam? Wygląda mi na to, że wszystkie można znaleźc tylko po francusku. :)

Chihiro, no właśnie dopiero pisząc ten wpis i szukając informacji w internecie uświadomiłam sobie, że jest zupełnie nieznany. Nie ma nawet swojej notki w angielskiej Wikipedii. Skąd ja go wytrzasnęłam?:))
Women without Men - niezwykle poetycki, przepięknie sfotografowany, kolorystyka typowa dla jej zdjęc... Zastanawiam się tylko nad końcem filmu, dlaczego jedna z nich wraca tą samą drogą, którą przyszła, co to oznacza, że się poddała? Że niektóre walczą, ale poddają się?
-
ga_lapagos
2010/03/21 19:33:37
ojeju jakze brzmi smakomicie!
-
2010/03/28 00:06:06
Przepraszam za duuuze opóźnienie z odpowiedzią - po włosku znalazłam wszystkie pozycje o których pisałaś, plus "Cosa ci faccio seduto qui per terra". podrawiam :)
-
chihiro2
2010/03/30 18:44:47
Na co dostalas zielone swiatlo od ambasady polskiej w Teheranie? Brzmi intrygujaco...
-
latajaca_pyza
2010/03/30 22:46:24
Galapagos, zgadzam się, niezła przekąska te jego książki! :)

Goshka, o super, muszę poszukac. W Polsce wydane są chyba tylko te trzy.

Chihiro, ach nic takiego, próbuje się zorientowac w możliwościach wyjazdu, sprawdzam połączenia lotnicze szukając dobrych cen. Napisałam też do ambasady pytając o ruch turystyczny, ewentualnie ostrzeżenia. Odpisali mi, że jest spokojnie, tylko unikac terenów ze wschodnią granicą. Także zielone światło jest, teraz cała reszta. :)
-
malineka
2014/11/21 16:25:19
Muszę dorwać tą książkę, ciekawy wpis, aż chce się czytać.