Blog > Komentarze do wpisu

Kobiety w islamie

Nadal podróżuję po świecie islamu, czytam książki i artykuły, oglądam filmy i programy dokumentalne, marzę o podróżach. Ubolewam nad faktem, że pewnie nigdy nie będzie mi dane odwiedzić Mekki. Po Teheranie, Szirazie, Kabulu, chciałabym bardzo odwiedzić Medynę.

Jedną z rzeczy, które frapują mnie w kulturze muzułmańskiej są powody, dla których wolność kobiet została tak bardzo ograniczona. Ciągle nie przekonują mnie argumenty, że hidżab daje swoistą wolność kobietom, że zamknięte w czadorze czują się bezpieczniejsze i bardziej szanowane.  Jaki sens ma zakaz prowadzenia samochodu czy samodzielnego się poruszania po kraju? Przecież pierwsza żona Muhammada (Mahometa) zajmowała się handlem, była bogata i niezależna, według legendy to ona zaproponowała małżeństwo przyszłemu Prorokowi i finansowała początki nowej religii. Na polach bitewnych kobiety opatrywały rannych, niektóre z nich brały udział w walkach. Aisza, druga żona Proroka, dała się poznać po jego śmierci jako twarda wojowniczka i strateg wojenny. Jest zresztą jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci w islamie, zupełnie odmienne zdanie na jej temat mają szyici i sunnici. Świadczy to o tym, że kobiety bynajmniej nie były postaciami marginesowymi w muzułmańskim świecie. Ba, mam wrażenie, że miały więcej do powiedzenia niż kobiety w kulturze chrześcijańskiej.

Dociera do mnie, że kolejne reguły objawiane Muhammadowi, które naznaczyły tak negatywnie życie dzisiejszych muzułmanek, swego czasu miały na celu po prostu rozwiązywać naglące problemy ummy (wspólnoty) i prywatne kłopoty samego Muhammada. Do tego przetrwało wiele preislamskich zwyczajów plemiennych i wierzeń, które  usankcjonowane hadisami i interpretacjami Koranu, stały się częścią nowej religii. Wierzę, że islam to religia dobra, ale fundamenty na jakich wyrósł  wykrzywiajają jej główne przesłanie, również w kontekście sytuacji kobiet. Sporo na ten temat piszą Geraldine Brooks w Dziewięciu częściach pożądania oraz Sherry Jones w Klejnocie Medyny. Pierwsza książka to przede wszystkim analiza aktualnej sytuacji kobiet w różnych krajach islamu. Druga to powieść historyczna o Aiszy, drugiej żonie Muhammada, która pomimo oczywistych fikcyjnych uzupełnień ukazuje ciekawy obraz początków muzułmańskiej ummy i wielkiej religii.

Weźmy na przykład prawo do poligamii: zrodziło się, kiedy coraz więcej kobiet stawało się wdowami po zabitych wojownikach. Wielożeństwo umożliwiało mężczyznom pomoc kobietom i rodzinom, które zostawały bez środków do życia. Sam Muhammad miał 12 żon będących gwarantami sojuszów z różnymi plemionami, z których pochodziły (inna sprawa, że Prorok kochał po prostu piękne kobiety, czego przykładem jest ślub z Zajnab - żoną swojego adoptowanego syna). Żony Proroka zostały zmuszone do zakrywania twarzy, kiedy ich mąż zauważył, jakie emocje wywołują wśród odwiedzających meczet, przy którym mieszkały. W szczególności chodziło właśnie o wspomnianą Zajnab, ślub z którą wywołał niemały skandal. Początkowo welony były oznaką prestiżu, wyższej pozycji, podobnie jak burki w Afganistanie, które najpierw nosiły jedynie kobiety z królewskiego haremu. Konsekwencją niechęci Muhammada do pojawiania się jego żon wśród obcych i równoczesnej troski o ich bezpieczeństwo, kobiety przestawały wychodzić poza bramy meczetu i nie mogły jeździć już konno. Na podobieństwo hinduskich księżniczek zaczęły jeździć w haudach, fotelikach z zasłonami przymocowanych na garbie wielbłąda.

Haudy to tylko jeden z przykładów wzajemnego przenikania się kultur w islamie. Honorowe morderstwa czy rytualne obrzezanie kobiet nie mają swojego uzasadnienia w Koranie, ale są częścią lokalnej tradycji, która stała się nieoderwalnym elementem wyznawanej religii. W każdym muzułmańskim kraju religia ma trochę inne oblicze ponieważ czerpie ze swojego dziedzictwa i kultury napływowej. Właśnie ścisłe związanie tradycji z religią sprawia, że islam dziś jest ciągle tak silnym, ale i tak konserwatywnym wyznaniem.

Współczesne problemy islamskich kobiet są wielokrotnie poruszane  w obrazach kinowych.  Przedstawiam Wam trzy z nich  - wszystkie są dziełami irańskich twórców, stąd też  umiejscowione są w Teheranie. Każdy film zawiera historie kilku kobiet, które przeżywają problemy i dylematy często zupełnie nieobecne w naszej kulturze. Obrazy przepełnione są symboliką i zachwycają oryginalną formą.

Okrąg w reżyserii Jafara Panahiego tworzą kobiety, które poznajemy w ich codziennych zmaganiach z rzeczywistością: zakazem samodzielnego podróżowania, obowiązkiem noszenia czadoru, groźbą rozwodu po urodzeniu dziewczynki, codziennym strachem przed aresztowaniem, desperacją doprowadzającą je do porzucania własnych dzieci. Historie układają się w okrąg, kończąc i zaczynając w tym samym miejscu - więzieniu, którego symbolika jest aż nad wyraz oczywista.

Dziesięć Abbasa Kiarostamiego to z kolei 10 scen w samochodzie, którym kieruje ta sama kobieta. W każdej ze scen ma innego pasażera, z którym rozmawia na różne tematy: ze swoim małym synkiem o rozwodzie z jego ojcem, ze staruszką, która udaje się trzy raz dziennie na modlitwę do sanktuarium, z prostytutką, której wybór próbuje zrozumieć... Główna bohaterka jest feministycznym symbolem wyzwolenia, który ściera się odmiennymi poglądami swoich rozmówców.

Women Without Men w reżyserii Shirin Neshat to z kolei niezwykle poetycka opowieść o czterech kobietach, które na różne sposoby przeciwstawiają się przyjętym w społeczeństwie regułom. Żona wysoko postawionego wojskowego decyduje się na rozwód. Prostytutka zrywa z brudnym życiem i ucieka do hammamu, gdzie drapie do krwi swoje ciało. Przyszła panna młoda pełna rewolucjonistycznych idei popełnia samobójstwo. Jej zgwałcona przyjaciółka traci nadzieję na wymarzone małżeństwo. Bohaterki, każda na swój sposób, uciekają od świata mężczyzn. Razem tworzą własną oniryczną przystań gdzieś na granicy snu i jawy, magiczny  feministyczny ogród, w którym próbują żyć po swojemu.

 

Mam nadzieję, że tym wpisem nikogo nie uraziłam. Jestem otwarta na dialog i to nie po to, by udowadniać mój punkt widzenia, ale żeby lepiej poznać odmienne zdania. Staram się nie myśleć stereotypami, mam swiadomość, że nie cały islamski świat jest tak radykalny i zamknięty. Mam ogromny szacunek dla arabskiej i perskiej kultury, bez której dzisiejszy świat byłby znacznie uboższy. Wierzę jednak, że każdy powinien mieć prawo decydowania o swoim życiu i choć wolność we współczesnym świecie jest pojęciem bardzo względnym, a zachodni świat też pełen jest pułapek i absurdów, każdy ma prawo o nią walczyć.

 

niedziela, 21 marca 2010, latajaca_pyza

Polecane wpisy

Komentarze
2010/03/22 10:10:54
"Women without men" bardzo, bardzo chciałabym móc zobaczyć. Może uda się, jeśli wyjdzie na DVD w UK.
Potrafię zrozumieć stanowisko kobiet, które decydują się z przekonania na noszenie zasłony czy burki, ale co z pozostałymi? Cóż, światem Islamu żądzą mężczyźni i póki tak będzie, nie sądzę, że wiele się w tej kwestii zmieni. W ciekawy sposób sięgnęłaś do historii. Argumenty historyczno-społeczne mogłyby być jakimś środkiem w rozmowach z ludźmi wykształconymi, ale niestety poziom edukacji w krajach islamskich jest niski. Jedna rzecz jest dla mnie zatrważająca: reportaże o mężczyznach potrafiących katować czy nawet zamordować swoje żony w imię prawa, Koranu, czy czego tam jeszcze. Kiedy jednak dać tym samym mężczyznom książkę do przeczytania, okazuje się, że nie potrafią składać wyrazów, a mimo to święcie wierzą, że to co uważają za prawo, faktycznie stoi w Koranie.
Iran sama też chętnie bym zobaczyła. Bez znajomości języka wydaje mi się to niemal niemożliwe sądząc z relacji znajomych z iranistyki, którzy tam byli kilkukrotnie.
-
Gość: Orin, *.ssp.dialog.net.pl
2010/03/22 10:17:37
Cóż kiedyś próbowałam dyskutować na ten temat z przesympatycznym ortodoksyjnym w swej wierze Pakistańczykiem, ale przywiązanie tych ludzi do tradycji jest tak ogromne, że na moje pytania: "Dlaczego tak jest?" padała po prostu odpowiedź "Bo tak jest". Żadne argumenty, że przecież to nie ma źródła w Koranie itp. nie miały znaczenia dla niego. Swoją drogą był to niesamowicie rozdarty facet pomiędzy tradycją, a drzemiącym gdzieś pod skórą pragnieniem wolności bo nie tylko kobiety w Islamie są zniewolone. To klatka dla wszystkich.
-
Gość: acrobat, 89.238.42.*
2010/03/22 23:38:47
myślę, że przenikanie się zwyczajów dawniejszych niż religia do niej samej, może być znamienne dla religii, przy których ekspansji miał miejsce podbój kolonialny. w tym przypadku nie polityczny (choć to często tożsame) ani ekonomiczny, a właśnie kulturowy, czyli religijny. obserwuję taki schemat na naszym, polskim podwórku i zgłębiam go cały czas (polecam "Niesamowitą Słowiańszczyznę" Marii Janion). a może się w kwestii islamu mylę :)

zainspirowałaś mnie swoim tekstem do poszukiwań. dziękuję :)
-
latajaca_pyza
2010/03/23 23:57:09
Ekolożko , myślę, że Women Without Men wyjdzie na pewno na DVD we Włoszech. Został nagrodzony na festwalu w Wenecji, więc jestem wręcz tego pewna. Jeżeli pojawi się również w angielskiej wersji, dam Ci znac! :)
Ja myślę, że nawet te kobiety, które z przekonania decydują się na zakrywanie się, są pozbawione wolnej woli - zostały wychowane w takich i innych warunkach i wydaje się im to decyzją naturlaną. A tak do końca nie jest.

Orina , właśnie, właśnie. Mam wrażenie, że tak właśnie jest. Religia jest częścią tradycji, przyjętych zwyczajów i często sprawą drugorzędną jest, co i czy w ogóle mói na ten temat Koran. Choc to wszytko tylko moje rozważania, bardzo teoretyczne. :)

Acrobat , możesz mi przybliżyc schemat z naszego, polskiego podwórka? Nie jestem pewna, czy dobrze zrozumiałam Twoją wypowiedź, a bardzo mnie zaciekawiła. Pozdrawiam serdecznie
-
aniapinkowska
2010/03/24 08:04:42
Gdy trafiła do mnie "Spalona żywcem" (Souad) siedziałam i czytałam przerażona. Dusiła mnie bezradność i zatykało ograniczenie. Nie mogłam i nadal nie zrozumiem zniewolenia. Wychowana w innej kulturze, wolna jak ptak współczuję z całego serca siedząc z zasznurowanymi ustami, oddalona tysiącami kilometrów.
Dziękuję, że przypomniałaś mi o tym i rozwinęłaś myśli.
Miałam gorszy czas i zaczęłam się użalać nad sobą, zapominając jak jest tam.

Jak zburzyć tak gruby mur milczenia?
-
Gość: carolinah, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/04/01 11:08:35
ja też wciągnęłam się w świat kobiet islamu :) mieszkając w Holandii nie trudno o to.. szczególnie po indoktrynacji katolickiego uniwersytetu i mieszkaniu w zasadzie monokulturowej Polsce. po przeprowadzce do Hagi widuję często kobiety w burkach.. inaczej patrzę na te kobiety po przeczytaniu ' Tysiąc wspaniałych słońc'...
-
2010/04/07 08:33:53
Moje doświadczenie: w Pakistanie w czadorze albo hidżabie czuję się mniej więcej tak, jeśli chodzi o swobodę, poczucie anonimowości, itd. jak w Europie z odkrytą twarzą. Trudno to doświadczenie komuś przekazać, jeśli sama tego nie doświadczyłaś, dla mnie to była kompletna nowość. Nie jestem muzułmanką, ale hidżab noszę czasem, i czador.
Nie mam teraz czasu, ale przyjdę jeszcze :) pozdrawiam!
-
litera-tour
2010/06/02 15:02:02
Odnośnie filmów irańskich, polecam obraz "Co wiesz o Elly?", reż. Asghar Farhadi. Niedawno miał swoją polską premierę. Możliwe, iż film stanie się ciekawym uzupełnieniem do Twoich wywodów.

Pozdrawiam:)
-
malineka
2014/11/21 16:22:30
Szkoda mi tych kobiet. Niemniej jednak w innych krajach jest podobnie.