Blog > Komentarze do wpisu

Samotność liczb pierwszych - Paolo Giordano

Wydawnictwo W.A.B. nieprzypadkowo wybrało właśnie blogi do promocji swojej najnowszej pozycji Samotność liczb pierwszych Paolo Giordano. Blogerzy to takie samotne wyspy na internetowym oceanie, które znają się i wzajemnie komentują, ale którym z rzadka udaje się bezpośrednio poznać i umówić na kawę. Akcja czytania i przekazywania sobie tej samej książki rodzi nową, namacalną więź między nami, niweluje wirtualny dystans, który pewnie w większości wypadków nigdy nie skróci się do szerokości kawiarnianego stolika. Dlatego właśnie z przyjemnością biorę w niej udział, przekazując moją książkę Butters.

Podobnie jak blogerom, również bohaterom wspomnianej powieści nigdy nie udało się zbliżyć do siebie tak, jak by chcieli. Alice i Mattia to takie dwie satelity krążące wokół siebie przez całe życie. Albo używając matematycznego języka to takie bliźniacze liczby pierwsze, które z sobą sąsiadują lub raczej prawie sąsiadują, bo między nimi stoi zawsze liczba parzysta, która nie pozwala im się stykać naprawdę. (...) Kto ma cierpliwość, by kontynuować liczenie, odkrywa, że liczby bliźniacze, im większe, tym są rzadsze. Natrafia na liczby pierwsze coraz bardziej odosobnione, zagubione w przestrzeni wypełnionej samymi tylko cyframi. (...) Pojawia się wtedy niepokojące podejrzenie, że napotkane dotąd pary były przypadkowe, a prawdziwym przeznaczeniem liczb pierwszych jest samotność. (str. 139 - 140) Alice i Mattia są właśnie takimi jednostkami skazanymi na samotność. Traumy, jakich doświadczyli w dzieciństwie, odbiły się nieodwołalnie na ich dorosłym życiu. Im są starsi, tym trudniej znaleźć  im wspólny język z innymi, nie potrafią funkcjonować w stworzonych związkach, wybierają zawody, dzięki którym mogą się ukryć przed całym światem. Mogliby stworzyć swój własny świat razem, ułożyć własną rzeczywistość z rozbitych w dzieciństwie marzeń i radości. Mogliby, gdyby między nimi zawsze nie stała ta nieszczęsna liczba parzysta...

Lubię książki o samotności, lubię ich intymną atmosferę pozbawioną sztucznego szczęścia i happy endów. Autorowi Samotności liczb pierwszych temu wyzwaniu udaje się sprostać. W powieści jest  też dodatkowy pierwiastek, który zaskakuje i w pewnym sensie tworzy nową jakość. Powieść Paolo Giordano, który z wykształcenia jest fizykiem, to w gruncie rzeczy prosta historia nieszczęśliwej miłości, która jednak uderza naukowym chłodem i matematyczną wręcz precyzją. Ma bardzo przemyślaną konstrukcję, która sprowadza się do przedstawiania pojedynczych epizodów z życia głównych bohaterów. Epizodów, które dowodzą postawionej tezy o samotności liczb pierwszych. Książka jest jednym wielkim równaniem, w którym kilka obliczeń bym chętnie pominęła, prawdopodobnie jednak ostateczny wynik nie byłby wtedy tak oczywisty. A jestem przekonana, że autor na ostatniej stronie rękopisu z satysfakcją napisał c.n.d. - czego należało dowieść - tak, jak robią wszycy matematycy kończąc każdy dowód twierdzenia.

 

sobota, 17 kwietnia 2010, latajaca_pyza

Polecane wpisy

Komentarze
matylda_ab
2010/04/17 20:57:11
Czyli tak, jak ja, zostałaś wybrana. ;) A książka faktycznie ma swój urok. Też lubię czytać o samotności, rozbierać ją na czynniki pierwsze. Spodziewałam się bardziej czytadła, skoro reklamowano książkę, jako bestseller. I zostałam zaskoczona, bo to wcale nie jest czytadło, tylko dobra literatura. Gorzka i smutna, ale prawdziwa.
-
anio_i_takie_tam
2010/04/17 22:20:21
Lubię to jak piszesz Pyzo :], jakoś dopiero teraz wczytałam się w tego Twojego bloga.
Z tego jak ją opisałaś myślę, że bardzo mi się spodoba, muszę zapisać sobie tytuł i gdzieś ją znaleźć.

-
Gość: taj, 62.77.226.*
2010/04/19 00:33:54
no ale po co napisałaś, że im się nie udało? ech... dzięki.
-
zosik
2010/04/19 19:16:30
O masz. Mnie też wybrali. Przeczytałam błyskawicznie, bo powieść jest kapitalnie skonstruowana, ale skłamałabym pisząc, że zrobiła na mnie wrażenie, przyprawiła o bezdech lub nieprzespaną noc. Dramat postaci, ta ich samotność, była mi zupełnie obojętna.
-
latajaca_pyza
2010/04/19 22:41:03
Matylda i Zosik, zostałyśmy zWABione! :) Moja opinia o książce mieści się gdzieś w połowie drogi między Waszymi - skrajnie różnymi. Dla mnie to mimo wszystko czytadło, czytało się łatwo i przyjemnie. Ale równocześnie bardzo spodobał się mi chłód ciągnący od tej historii, bez lukru, bez cackania się. No i od początku przyciągnął mnie, a potem bynajmniej nie rozczarował tytuł i koncept tej powieści.

Anio, bardzo mi miło! Cieszę się, że zaglądają tu czasem znajome szafiarki! :)

Taj, no wiesz, to sugeruje sam tytuł... jak się naprawdę kończy książka, nie napisałam.
-
butters77
2010/04/30 17:54:41
Pyzo, dziś listonosz przywiózł książkę - dziękuję!:-) Zabieram się do czytania i wkrótce postaram się napisać u siebie. Wtedy też będę mogła w końcu przeczytać Twoją recenzję:-) Pozdrawiam!
-
latajaca_pyza
2010/05/01 14:48:41
Strasznie długo szła! No to miłej lektury! :)
-
butters77
2010/05/02 16:47:43
To prawda, Pyzo - już się zaczynałam martwić, czy nie zaginęła. Dziękuję!:-)
-
butters77
2010/05/23 20:19:42
Pyzo, spieszę donieść, że moja recenzja Samotności ukazała się w Kieszeniach:
kieszeniejakocean.blogspot.com/2010/05/samotnosc-liczb-pierwszych.html

A już jutro książka rusza do kolejnej blogerki:-) Dziś też mogłam - nareszcie! - przeczytać Twoją recenzję powieści Giordano i z uśmiechem zauważyłam, że przytoczyłyśmy ten sam cytat:-)

Tymczasem myślę sobie, że warto by nawet samodzielnie rozkręcić taką akcję - puszczając w świat ulubioną powieść - bo pomysł "łańcuszka recenzji" bardzo mi się podoba. Pozdrawiam!