Blog > Komentarze do wpisu

Maurizio Cattelan i jego demony

Maurizio Cattelan jest artystą demonicznym i nieustannie wściekłym. W ciągu swojej trzydziestuletniej kariery zalazł za skórę już chyba wszystkim: katolikom, krytykom sztuki, Żydom, a ostatnio również mediolańczykom. Artysta nie zna żadnego sacrum, nie istnieją dla niego granice, które bałby się przekroczyć w imię sztuki. Jego dzieła drażnią, oburzają, obrażają, ale też  zaganiają w kąt,  obnażają hipokryzję, uprzedzenia i stereotypy, zmuszają do zadawania sobie niewygodnych pytań i prowokują dyskusje. Cattelan sprawia, że sztuka wchodzi między ludzi, że wychodzi poza zdobione ramy pięknych obrazów w salonach. Modlący się Hitler, dzieci powieszone w centrum Mediolanu, martwy koń z napisem INRI czy fikcyjne VI Karaibskie Biennale, na które ściągnął krytyków z całego świata, a na którym nie było ani jednego dzieła, nikogo nie pozostawiły obojętnym.

 

 

Latem buchnęła wiadomość, że Cattelan doczeka się wreszcie pierwszej wielkiej retrospektywy swoich prac w Mediolanie, który obok Nowego Jorku jest jego głównym warsztatem.  Nie lada gratka dla miłośników sztuki współczesnej, sama widziałam jedynie jego dwie instalacje w Punta della Dogana w Wenecji. Mówiło się, że wrócą powieszone dzieci, które zniknęły z Piazza 24 Maggio po jednym dniu, że pojawi się klęczący Hitler, w sumie dziesięć najsłynniejszych dzieł. Ale władze miasta rozpoczęły przepychanki. Planowano referendum wśród żydowskiej społeczności, skreślono z listy dzieci, Hitlera i martwego konia z napisem INRI. Do dyskusji włączyła się mediolańska giełda i katolicka kuria. Wystawę próbowano ewidentnie zablokować. Sam Cattelan mówi, że gdyby nie wmieszała się w to wszystko prasa, która śledziła decyzje władz miasta, wystawa zostałaby zamieciona pod dywan, a plotki na jej temat szybko wyciszone.

Retrospektywa w końcu ruszyła: z trzema dziełami w Palazzo Reale i jednym na przeciwko mediolańskiej giełdy. Potrwa jednak zaledwie miesiąc, otwarta jest tylko kilka godzin dziennie, nie ma  własnej strony internetowej, nie widziałam ani jednego plakatu ją reklamującego. W tym samym Palazzo Reale, w którym eksponowane są prace Cattelana, odbywa się również wystawa dzieł Salvadora Dalì. Po bilety na hiszpańskiego artystę stoi stumetrowa kolejka, na wejście na Cattelana czeka kilka osób. Mediolańczycy zupełnie zbojkotowali rodzimego prowokatora albo po prostu zadziałała milcząca kampania władz miasta.

W ten jednak sposób wystawa Cattelana zyskała nowy wymiar, w którym należy zadać sobie pytanie, na ile władza może ingerować w sztukę. Czy to, co się stało, jest formą bezpardonowej cenzury czy rzeczywistym szacunkiem dla grup społecznych, które mogłyby się poczuć urażone pracami włoskiego artysty? Czy w sztuce powinny istnieć tematy tabu? Osobiście nie widzę nic obraźliwego w figurze klęczącego Hitlera czy powalonego meteorytem papieża. Wymowa tych dzieł jest raczej pozytywna, ale trzeba posilić się o ich głębszą interpetację, a nie z góry zakładać, że publiczne postaci, które miały wpływ na dzieje świata, są nietykalne.

 

 

No właśnie, największą siłą instalacji Cattelana jest mnogość interpretacji, jakie dają w zależności od kontekstu, w którym się znajdują. Nie potrzebują one tytułów, ich uniwersalność sprawia, że ich wymowa ciągle się zmienia w zależności od otoczenia. Rzeźba stojąca na piazza Affari w świetle tytułu wystawy  Contro le ideologie (Przeciw ideologiom) staje się ręką ułożoną w faszystowskim geście, ręką pozbawioną jednak czterech palców, symbolem obezwładnionej na zawsze dyktatury.  Tylko ten pojedynczy palec prowokująco i złowieszczo sugeruje, że coś z faszyzmu jednak  we włoskim społeczeństwie się ostało. Jeżeli spojrzymy na rękę jeszcz raz, może od drugiej strony, dojrzymy wulgarny gest skierowany w kierunku miasta i jego mieszkańców. Jeżeli weźmiemy pod uwagę miejsce, w którym się znajduje - plac przed mediolańską giełdą, centrum interesów i finansów, dostrzeżemy kolejną symbolikę. A przewrotny tytuł rzeźby L.O.V.E. ? Cattelan zaoferował się podarować ją miastu w wyrazie swojej miłości (albo nienawiści). Czyż sztuka współczesna nie jest fascynująca?

 

 

Trzy pozostałe prace pokazywane w Palazzo Reale to kobieta ukrzyżowana na łożu cierpienia (Untitled, 2007), chłopiec jak z horroru grający na bębenku (Untitled, 2003) i słynna figura Jana Pawła II powalonego przez meteoryt (Dziewiąta godzina, 1999). Choć osobno każda z tych instalacji jest źródłem niezależnych interpretacji, w tym przypadkowym zestawieniu  trzy dzieła niespodziewanie tworzą rodzinę. To rodzina przygnieciona cierpieniem i samotnością. Matka poświęca się za syna i umiera na łóżku przygwożdżona do niego jak do krzyża. Ojciec ugina się pod ciężarem, którego nie może już znieść, całą nadzieję pokładając w wierze. A syn umieszczony wysoko nad ojcem i matką, samotny, odcięty od rzeczywistości, komunikuje się ze światem jedynie poprzez rytmiczne uderzanie w bębenek. Cattelan w wywiadzie dla Corriere della Sera powiedział, że nie zrezygnował z organizacji retrospektywy tylko dlatego, że warto było pokazać te prace nowym kontekście, którego sam by nie wymyślił, nawet za cenę upokorzenia. Dość nieoczekiwanie artysta wyznał również, że ten  trójkąt odzwierciedla jego własną, dysfunkcyjną rodzinę.

 

 

 

Przyznam, że dopiero kiedy na własne oczy zobaczyłam figurę przewróconego papieża, którą wcześniej znałam z dziesiątek reprodukcji, zrozumiałam, dlaczego budzi tak skrajne emocje. Figury Cattelana (w tym również ukrzyżowana kobieta) są tak realistyczne, że kiedy się na nie patrzy, po plecach przechodzą emocjonalne ciarki. Te instalacje przykłuwają wzrok, który szaleńczo próbuje się uwolnić od paraliżującego widoku. Hipnotyzują. Szczególnie jeżeli pokazywane są w takich wnętrzach jak sala Cariatidi, o której już kiedyś pisałam przy okazji instalacji Petera Greenawaya. Zniszczona w czasie bombardowań w 1943 roku i ciągle jeszcze nieodnowiona komnata Palazzo Reale potęguje demoniczne wrażenie, jakie sprawiają prace Cattelana. Gdyby w jednym miejscu zgromadzono ich więcej, nie wiem, co mogłoby się stać...

poniedziałek, 11 października 2010, latajaca_pyza

Polecane wpisy

Komentarze
2010/10/12 09:02:08
Witam, bylam widzialam i musze powiedziec, ze prace Cattelana wzbudzaja we mnie skrajne emocje, ale ten palec przed gielda jest genialny. Mozna by go interpretowac na wiele sposobow. ;)
-
pajeczaki
2010/10/12 10:00:17
po raz kolejny cieszę sie z Twojego wpisu :) bo mam bardzo podobne odczucia. widząc po raz pierwszy jego prace (w jakimś zachodnim piśmie, lata temu), przeżylam mały wstrząs. taki klęczacy Hitler, INRI... trafia w samo sedno.
taka sztuka broni się sama. nawet jesli nie jest tak masowa jak boski Salvador :) ale przyznaje, nie rozumiem takich ograniczeń. może wyjściem byłoby (na wzór TV i niektórych wystaw) umieszcanie przed wejściem na wystawy informacji, rodzaju ostrzeżenia o treści. każdy ma prawo do własnej wrażliwości... sama nie wiem.
fakt, ze "retrospektywa" brzmi tu nieco ironicznie :) pozdrawiam!!!
-
Gość: czara, *.122.71-86.rev.gaoland.net
2010/10/12 10:08:48
Przyznaję, że w takim kadrze i takim zestawieniu te dzieła robią wrażenie. Mimo wszystko rodzaj sztuki jaką Cattelan uprawia, bazującą głównie na szoku i prowokacji, na czerpaniu z największych quasi-tabu naszych czasów - nie do końca do mnie przemawia. Ale sam fakt, że jego dzieła są jednymi o najdroższych cenach i że stawia się go koło Damiena Hirsta i Jeffa Koonsa świadczy, że chyba jestem w mniejszości ;)
-
Gość: Tomusz i Natusza, *.wp-sa.pl
2010/10/12 10:14:26
Kontekst palca - w tym dokładnie miejscu i kierunku - ciekawy. Ciarki? Może nie. Ale te pozostałe uważam - po prostu szokujące, ale prymitywnie.
-
latajaca_pyza
2010/10/12 21:24:07
Alf, a byłaś na wystawie Dal? Ja uznałam, że mam jeszcze czas. Zresztą Dal nigdy mnie szczególnie nie pociągał. Więc jeszcze zobaczę. :)

Pajęczaki cieszę się z Twojego komentarza! :) Moim zdaniem w tym przypadku do sztuki wplątała się polityka, Mediolan jest rządzony przez prawicową panią prezydent i jej poglądy polityczne przekładają się na wiele jej decyzji. Tu nie było możliwości dialogu.

Czara W tym samym wywiadzie, który cytuję w tekście, Cattelan zaprzecza aby należał do najdroższych artystów. Ktoś naliczył kilkaset innych autorów sztuki współczesnej, którzy zarobili więcej niż on. Prawdopodobnie Cattelan już dawno wypadł z głównego obiegu, ciągle jeszcze istnieją mity na jego temat. Przy okazji przyznam, że zupełnie mnie nie przekonują Hirst i Koons, nie mówiąc nawet o Murakamim. W ich sztuce dostrzegam dużo banału i zmysłu do robienia pieniędzy. Przy nich Cattelan naprawdę błyszczy oryginalnymi pomysłami. Sama też nie toleruję taniej prowokacji i wulgarności, Cattelan używa jednak tych narzędzi inteligentnie. I ma jedną cechę, która dla mnie jest niezwykle istotna w sztuce współczesnej - (auto)ironia.

Tomusz i Natusza, ciarki przychodzą, kiedy statuty widzi się na żywo. Są bardzo realistyczne, sprawiają wrażenie, jak gdyby miały się za chwilę poruszyc. Owszem są szokujące, ale moim zdaniem nie są prymitywne. Prymitywne były na przykład pomysły Paula McCarthy'ego, o którym pisałam niedawno: latajacapyza.blox.pl/2010/07/Swinska-wyspa.html Pomysły Cattelana dotykają tematów trudnych, tematów tabu, ale nie dla samej prowokacji, a konkretnego celu artystycznego.
-
mandzuria23
2010/10/13 09:31:24
Nie jestem wielbicielką sztuki współczesnej, ale też pewnie w dużej mierze bierze się to stąd, że jej nie rozumiem. Patrząc na te rzeźby miałabym pewnie głównie wrażenie, że autor chce mnie jedynie zaszokować, nie wiem, czy potrafiłabym dodać całą taką interpretację, która z tego, co tu piszesz, bardzo mi się podoba i do mnie przemawia...
-
latajaca_pyza
2010/10/13 22:35:23
Mandżuria, ja też czasami zbyt pochopnie oceniam takie dzieła, szczególnie jeżeli sprawiają wrażenie prostackich. Ale czasami warto się nad nimi chwilę zatrzymac. :) Pozdrawiam!
-
2010/10/15 09:21:45
dziękuję Pyziu za ten wpis. Uwielbiam Twoje spojrzenie na sztukę. Piszesz wspaniale, jasno, nie przagadasz tematu, to jest to. Bardzo lubię Twoje wpisy o sztuce współczesnej. Nie wiem, czy zajmujesz się tym zawodowo czy to hobby, ale podziwiam Cię. Pozdrawiam.
-
latajaca_pyza
2010/10/16 10:23:46
Chiara, oj, zaskoczyłaś mnie strasznie, dziękuję. :) Wydawało się mi, że tekst o tak miniaturowej wystawie jest za długi. Ale musiałam napisac wszystko, co miałam w głowie bo wszystko wydawało się mi interesujące. W pisaniu bloga właśnie to jest najfajniejsze, że zaczynam z ogólnymi informacjami i wnioskami, które w czasie pisania zaczynają się rozwijac. Pozdrawiam Cię serdecznie.
-
butters77
2010/10/16 14:02:04
Interesująca notka - i interesujące komentarze. Dzięki, Pyzo, za kolejną garść inspiracji - Twoje relacje z wystaw to dla mnie taki "włoski dla początkujących" :-)
-
latajaca_pyza
2010/10/17 12:39:22
Butter77, dzięki, przyjemność również po mojej stronie. :) Pozdrawiam!
-
2010/10/26 10:10:45
Pyzo, b lubie czytac twoje rozwazania o sztuce wspolczesnej, ktora nie zawsze do mnie przemawia, a u ciebie jakos tak prosciej sie ona przedstawia. A wiesz dokladnie do kiedy bedzie ta wystawa?
-
Gość: L.O.V.E, 81.15.170.*
2010/12/01 17:28:26
Szukałem sobie Catellana w sieci i niespodziewanie taka ciekawa notka w rodzimym języku :) Bardzo inspirujące. Sam Catellan - nie tylko skandal i tabu, jak ktoś napisał - ale błyskotliwe poczucie humoru i świetne wyczucie plastyki. Jest drogi bo jego 'obrazy' są najmocniejszymi wizerunkami naszych czasów. Zostają pod powieką.
-
latajaca_pyza
2010/12/02 00:06:51
L.O.V.E, witam i cieszę się, że mój wpis okazał się interesujący! :)
-
Gość: Justyna, *.dynamic.chello.pl
2011/01/03 13:16:27
Pani Pyzo,

Maurizo Cattelan będzie promował swoje czasopismo Toilet Paper w CSW Zamek Ujazdowski 4 lutego o godz. 18:00. Serdecznie zapraszam:)