Blog > Komentarze do wpisu

Dobranocki

Pewnie słyszeliście o fejsbukowej akcji powrotu do dzieciństwa. Moi włoscy znajomi na gwałt zmieniają swoje awatary w profilach. Trwa inwazja japońskich księżniczek, bohaterów o nadprzyrodzonych mocach i sprytnych złodziejaszków. Wszyscy cofają się w czasie do swoich ulubionych dobranocek i ich bohaterów, którzy dla mnie pozostają zupełnie anonimowi. Oni wychowali się na japońskiej mandze, ja na czechosłowackich i radzieckich kreskówkach. Ich bajki były pełne nowoczesnych, kolorowych bohaterów o nadprzyrodzonych mocach,  którzy w każdym odcinku ratowali świat, moi byli trochę szaro-burzy, z bardziej przyziemnymi przygodami, które uczyły, czym jest uczciwość, przyjaźń, mądrość i miłość do zwierząt. Nie wiem, ile dobrego w nas te dobranocki zostawiły, ale nie zamieniłabym ich na inne za żadne skarby świata.

Oglądam sobie stare dobrancki i nie mogę przestać się uśmiechać i nucić pod nosem. Ależ ten Bonifacy był antypatyczny, a Reksio rezolutny! A Miś Uszatek strasznie przemądrzały, każdą bajkę kończył morałem. A wiedzieliście, że Pszczółka Maja była japońską bajką, a Zbigniew Wodecki śpiewał tylko w naszej wersji? Ileż straciły dzieci z innych krajów! Potraficie jeszcze rozróżnić Bolka i Lolka? Ja musiałam się chwilkę zastanowić. Ale Smurfy potrafię ciągle wyliczyć co do jednego.

Jednak ze wszystkich dobranocek najbardziej na świecie lubiłam... Partoków. Wszyscy znali ich pod nazwą Sąsiedzi, a Partokami ochrzciła ich kilkuletnia Pyza, która zawsze z niedowierzaniem patrzyła na nieporadność bohaterów bajki. Dopiero niedawno odkryłam, że nazywali się Pat i Mat, bo to, że byli największymi kretynami w historii kreskówek, wiem od lat dwudziestu. Ale też nikt inny nie odznaczał się taką kreatywnością, humorem i optymizmem. Nic nie było ich w stanie zatrzymać, ani uciekająca zakrętka od butelki, ani za wysoka choinka.

 

 

A jakie były Wasze ulubione dobranocki? Na jakiego bohatera zmienilibyście dziś wasze zdjęcie na fejsbukowym profilu?

niedziela, 21 listopada 2010, latajaca_pyza
Tagi: dzieciństwo

Komentarze
2010/11/21 16:52:48
Przywołałaś miłe wspomnienia! :)
Mój faworyt to zdecydowanie Krecik. Bardzo emocjonowałam się też Misiem Colargolem.
-
2010/11/21 17:19:17
Lirael, oj Miś Colargol należał do tych bajek, które niespecjalnie lubiłam, wręcz się go bałam! :) Ale Krecik oczywiście był przesympatyczny. Pozdrawiam!
-
2010/11/21 17:32:55
Ja też nie lubiłam misia colargola, nudził mnie straszliwie. Za to Sąsiedzi smurfy - jak najbardziej. I gumisie. I muminki. Misia Uszatka, Krecka, Reksia, Bolka i Lolka (i Tolę) też. Pająka wodnika - topika.
I Budulinka - czeska bajka. Ale nie telewizyjna, tylko taka opowiadana przez moją mamę. Takie były najlepsze.
-
2010/11/21 17:33:58
Ha ha ha. Ja Pata i Mata, czyli jak to ładnie określiłaś, największych kretynów, do dziś uwielbiam. Kiedyś zrobiłam sobie maraton i ciągiem oglądałam kilkanaście odcinków. To był dopiero ubaw. :))
A co do Fecabooka, to nie mam zamiaru zmieniać avatara. W tej kwestii, to jestem niereformowalna i w takich akcjach nie uczestniczę. :)
-
Gość: manki, 83.1.81.7*
2010/11/21 17:34:44
Pata i Mata od zawsze uwielbiałam, w ogóle wychowałam się na czeskich bajkach w oryginale, bo z uwagi na bliskość czeskiej granicy często oglądało się CT :) Koralgola to wręcz nienawidziłam, strasznie mnie wkurzał.
-
2010/11/21 17:49:27
Czara, smurfy i gumisie zaliczam do późniejszego dzieciństwa, ale zakładając, że oglądałam je równie uważnie, musiałam byc ciągle mała. :) Sprawdziłam budulinka oczywiście nie znam. Swoją drogą, ileż mieliśmy czeskich bajek, prawda?

Matylda, heh, co za maraton! :) Zazdroszczę! Ja dopiero wczoraj odkryłam, że właściwie wszystkie odcinki Pata i Mata są dostępne na YouTube. A co do Facebooka, akurat ta akcja się mi spodobała, z reguły jednak też nie daję się zwariowac takim przedsięwzięciom.

Manki, no proszę, rośnie w siłę obóz sympatyków Sąsiadów, a traci punkty Coralgol. Ciekawe, co będzie się działo dalej! :)

-
2010/11/21 18:33:54
Bonifacy był super! Moja kotka Figa jest jego inkarnacją ;-)
-
2010/11/21 20:38:49
Widziałam, że moi znajomi też pozmieniali swoje zdjęcia, ale nie wiedziaam o co chodzi :) Sąsiadów, czyli Partoków bardzo lubiam, ale chyba najbardziej Muminki. Chyba dlatego że się ich bałam (znaczy nie samych Muminków, ale np. Buki!). Potem przyszdł czas na Smerfy, Gumisie itp.
-
2010/11/22 09:02:37
Witam, ja bardzo lubilam Pszczolke Maje, Misia Uszatka, Koziolka Matolka, Bieleo Delfina Um'a.... moglabym wymieniac w niekosnczonosc. Mojemu synowi kupilam kilka DVD w Polsce z moimi ulubionymi dobranockami.
A tu podaje link do bloga, ktory przeniosl mine w bestroskie lata mojego dziecinstwa: www.nostalgia.pl/
-
Gość: mmadalena79, mail.spgm.com.cy
2010/11/22 09:09:08
Z czeskich kreskówek był jeszcze Wodnik Szuwarek i Makowa Panienka, krecika wspominałam ostatnio z przyjaciółką która mieszka w Czechach i namiętnie powtarza "Ah jo" co jej mąż Słowak uważał za polskie:)
Ja sąsiadów zaczęłam doceniać dopiero jak byłam trochę starsza, wcześniej mnie wkurzali.
Moja ukochana była Pszczółka Maja i oczywiście piosenka Wodeckiego (już dawno się dowiedziałam, że pszczółka była japońska, jak i późniejsze muminki).
A najbardziej przerażające było "O czym szumią wierzby" brrr.
-
2010/11/22 09:17:59
Zauważyłam, że zazwyczaj jeśli ktoś lubił misia Uszatka, to nie lubił Colargola i na odwrót ;) Ja bardziej lubiłam tego drugiego! W Uszatku denerwowało mnie, że za wszystkie zwierzaki mówił ten sam pan (a przecież do lektora byłam przwyczajona). Moją ukochaną dobranocką był Krecik (miałam nawet jego polską [radziecką?] wersje na taśmie do puszczania na ścianę, tam nazywał się Kleofas), z późniejszych Gumisie i Wiewiórki (Brygada RR). Oraz oczywiście wszystkie Kaczory Donaldy i Myszki Miki.
Muminków sie trochę bałam, choć lubiłam :)
-
2010/11/22 13:44:57
Butters, z upływem czasu doceniam charakterek Bonifacego, ale jako mała dziewczynka uważałam go za niezłego gbura. :)

Maya.d, oj ja się bałam Muminków straszliwie, nie tylko poszczególnych bohaterów, ale też atmosfery i kolorów.

Alf19, przeglądałam tę stronę pisząc ten wpis. Jest trochę takich miejsc w internecie. :)

Mmadalena79, oj tak "O czym szumią wierzby" już tytuł mają przerażający! Że też dorosłym przychodziło do głowy tworzyć takie bajki. :)

Mandżuria, naprawdę w Misiu Uszatku był zawsze ten sam głos?! No to już gruba przesada.
Bardzo nie lubiłam Kaczora Donalda, był okropnie złośliwy i egoistyczny. I miał bardzo nieprzyjemny głos, co w odbiorze bajek dla mnie zawsze miało dużo znaczenie. :)
-
2010/11/22 14:48:55
A ja uwielbiałam baśnie japońskie, ale nie żadną mangę, tylko serial animowany pod takim tytułem. A najbardziej odcinek o dziewczynce, którą para staruszków znalazła w naciętym pędzie bambusa. Taka japońska wersja Calineczki.
O, tu jest więcej o tej dobranocce: www.nostalgia.pl/bajkijaponskie/
A sam portal Nostalgia bardzo polecam - oglądam go często i strasznie się wzruszam. Bo podobnie jak Ty Pyzo wychowywałam się na Bolku i Lolku, Reksiu, Misiu Uszatku, Żwirku i Muchomorku, Kreciku, Szpiegu z Krainy Deszczowców i innych bajkach tego typu.
-
2010/11/22 18:06:05
Gdyby mi przyszło zmieniac awatara to byłby to Miś Uszatek (i ten moment jak kładzie się w pidżamce do łóżka - aż chce się iśc spac!) lub Gucio. I rzeczywiscie Kolargola nie za bardzo lubiłam (coś w tym jest!), bardzo denerwowałam się ogladając nieudolnośc Sąsiadów i dziwnie obawiałam się atmosfery w Muminkach. A poza cała serią Krecików i innych Bolków i Lolków ubóstwiałam też bajki typu Zaczarowany Ołówek, Słoń Dominik, Profesor Gąbka. Trochę denerwował mnie głos we Wróbelku Cwirku, ale i tak bardzo lubiłam tę bajkę, no i bałam się Wilka z Wilka i Zająca (przeklęte poniedziałki z bajką radziecką!). Teraz czasami niektóre ze starych dobranocek lecą na TVP Polonia - aż miło powspominac i naprawdę cieszę się, że na tym się wychowaliśmy. Poza tym oglądanie np. Kolargola jest mocno zabawne: sposób w jaki zrealizowano w Semaforze np. morze lub kosmos. I pomyślec, że jakieś 25 lat póżniej Kolargol 3D mógłby wyjśc z telewizora! Smutny będzie los naszych dzieci ;)
-
2010/11/22 18:26:45
ja nie słyszałam o fejsbukowej akcji, ale pewnie dlatego, że ja się na fejsbooku jednak chyba nie umiem odnaleźć;)
Ja jestem dzieckiem Reksia, Bolka i Lolka, Misia Uszatka. Nie cierpiałam Misia Kolargola.
Uwielbiałam Delfina Uma, kochałam Maję (do dziś dnia moja i P. wiedza na temat owadów, jak się kiedyś zgadaliśmy wywodzi się od Mai;).
No i Krecik i Sąsiedzi i Żwirek i Muchomorek, aleśmy mieli fajne dzieciństwo;))
-
2010/11/22 21:58:58
Morven, baśni japońskich niestety nie pamiętam. Poza tym to ciekawe, że niektóre bajki zapadły nam tak głęboko w pamięc, a innych zupełnie nie kojarzymy. Śmieszne, ale ja Krecika znam tylko z czeskiej telewizja. Zupełnie nie kojarzę, żeby kiedykolwiek leciał w naszych dobranockach. :)

Goshka, o Słoniu Dominiku nigdy nie słyszałam! Któż to? :)
Taa, cały Kolargol był dośc prowizoryczny. Ale, o ile dobrze pamiętam, był nawet w kosmosie! :) To se ne vrati!

Chiara, witam w klubie fanów Misia Uszatka. :) Za to Delfina Uma zupełnie nie znam, podobnie jak szanownego Słonia Dominika. Może te bajki leciały, kiedy mnie w Polsce nie było? To były piękne czasy! :)

-
2010/11/23 09:05:28
słonia Domonika na pewno znasz, tylko pewnie nie pamiętasz, też go lubiłam:)
ja jeszcze z sentymentem wspominam Rumcajsa i jego rodzinkę, żonę Hankę i synka Cypiska;)
-
2010/11/23 14:59:14
Słoń Dominik występował w kreskówce "Proszę słonia". na początku był małym, pluszowym słonikiem. Urósł, bo jego mały właściciel karmił go witaminami, których sam nie chciał połykać, mimo, że serwowali mu je troskliwi rodzice. Ten właściciel miał na imię jakoś dziwnie. Pinio?
[Jestem stara, definitywnie.]
-
Gość: holly, car75-6-82-238-43-244.fbx.proxad.net
2010/11/24 13:12:16
Oczywiscie kocham wszystkie dobranocki...a "sasiedzi" sa po prostu bezkonkurencyjni...jakbym widziala mojego meza. Wybrany filmik pieknie sie wpasowal do przedswiatecznych przygotowan...Pozdrawiam
-
2010/11/24 15:00:31
Na wiele bajek, o ktorych tu mowa, jestem za mloda, czasem te 2-3 lata robia roznice. Wszelkie Slonie, Rumcajsy, Delfiny to bylo przed moimi czasami. Kochalam Smurfy, Wuzzle, dosc lubilam Gumisie, baaardzo lubilam bajki o krasnalach (nie pamietam dokladnej nazwy). Disney'owske bajki tez lubilam. Moja ulubiona dobranocka byl jednak "Czarnoksieznik z Krainy Oz". Puszczali to latem, w odcinkach, roznentuzjazmowana czekalam zawsze caly tydzien na niedziele. Ostatni odcinek przegapilam, do dzis wspominam to z zalem, pojechalam z babcia i dziadkiem na grzyby i mimo ze przypominalam im, bysmy wrocili do domu na czas, wszyscy zapomnielismy o dobranocce. Moim lzom nie bylo konca.
Nie przepadalam za polskimi bajkami ani tymi z innych socjalistycznych czy komunistycznych krajow. Wydawaly mi sie bardzo przasne, za malo kolorowe, nudne. Sasiadow ogladalam, ale bez wiekszego entuzjazmu. Uszatek nie mial jaj (za przeproszeniem), a wszelkie wroble Cwirki zbywalam machnieciem reki. Czasem "Zaczarowany olowek", czy jakos tak, wzbudzal moja uwage. Zdecydowanie jednak bylam z tych dzieci, co w bajkach preferuje historie z kolorowego Zachodu.
-
2010/11/25 11:34:14
Ja nigdy nie bylam jakas fanka kreskowek, lubilam te Warner Brother, Looney Toones czy cos w tym stylu, ale Reksie i inne Kreciki to tak sobie. Za to kochalam Oto Shadoki i tego ludzika co robil badum badum ;) Mis Uszatek nie dosc ze przemadrzaly to jeszcze mowil glosem starego faceta co mnie jakos zawsze odzucalo, a jak sie to teraz oglada to nawet pedofilsko brzmi...
-
2010/11/25 23:00:02
Chiara i Morven, przyrzekam Wam, nie znam gościa! :) Może Chihiro ma rację - może my jesteśmy po prostu od Was "młodsze" ;)). Choc już sama nie wiem, bo ja Rumcajsa pamiętam doskonale, a Chihiro pisze, że nie, a przecież jesteśmy w tym samym wieku. :D

Holly, a rzeczywiście wybrałam bardzo stosowny odcinek. W końcu święta tuż, tuż. :) Pozdrowienia dla męża. :)

Chihiro Och, doskonale pamiętam Dorotkę i Blaszanego Człowieka! Wielu bajek z zachodu nie pamiętam, a lubi się to, co się ma, więc na moje na pewno nigdy nie narzekałam. Ale później dorwałam się do kreskówek Hanny i Barbery. Ach, tacy Jetsonowie do dziś rozpalają moją wyobraźnię. Szczególnie kiedy stoję w korku i marzę o lataniu nad samochodami. :))

Ewazdublina, heh, dopiero teraz odkrywam, że Miś Uszatek gadał głosem dojrzałego faceta i do tego ten sam głos gadał za wszystkich. Ale żeby od razu pedofilsko. Eee, no proszę Cię. Nie rób mi tego. :)))
-
2010/11/26 11:35:53
Nie wiem dlaczego Słoń Dominik ci umknął, ale poszperalam w necie i znalazłam jeszcze bajkę pt. Pampalini - pamietam ją jak przez mgłę, ale jak to ogladam teraz, to naprawdę rewelacja. I z tego co pisza na you tubie, ta polska bajka była też popularna w Iranie :) No i Jetsonowie, jak moglam zapomniec o mojej ulubionej rodzince! Nie lubiłam jednak nigdy Flinstonów. I jeszcze zawsze z niecierpliwością czekałam na Fraglesy i Ulicę Sezamkową (tą ogladalam rano jak bylam chora i siedzialam w domu). Old goodies :)
-
2010/11/26 13:02:48
Moze po prostu nie ogladalam dobranocki wtedy, kiedy puszczano Rumcajsa? Te bajki, ktore pokazywano w tygodniu nie zawsze ogladalam, najwazniejsza byla dobranocka niedzielna, ktora uwazalam zawsze za "lepsza" od tych tygodniowych. A moze moja pamiec szwankuje?
Pewnie pare bajek zachodnich przegapilas, gdy nie mieszkalam w Polsce, a swoja droga - mieliscie w Libii telewizor? Co tam pokazywano?
Jetsonow bardzo lubilam, inne bajki Hanny i Barbery mniej, najmniej chyba te o kocie Tip Top, czy jakos tak, takim zoltym w kapeluszu.
-
2010/11/26 22:01:32
Pyzo, posluchaj sobie : dzieci lubia misie, misie lubia dzieci..." normalnie jakby stary zbok spiewal...
-
2010/11/26 22:24:11
Goska, Pampalini nic mi nie mówi, ale jak wrzuciłam w Google, to rzeczywiście obrazki jakby znajome. Flinstonów też nigdy nie lubiłam. Ale tekst Wilmy "to brzmi jak krzyk śmiertelnie ranionego samca" do dziś pamiętam i czasem używam. :)

Chihiro, pamiętam, że mieliśmy w Libii telewizor, ale odbierał wyłącznie libijską telewizję. Jedynie co z niej pamiętam to długaśne opery mydlane w lokalnej wersji i jakieś programy informacyjne. Nie kojarzę żadnych bajek. Mieliśmy dostęp do dośc bogatej wypożyczalni filmów przywożonych z Polski, w tym bajek nagrywanych z polskiej telwizji. Pamiętam też, jaką frajdą były zawsze kasety video z nagranym programem TVP -ciurkiem kilka godzin - wiadomości, jakies reklamy, spikerka, potem serial, jakiś program publicystyczny. Czuliśmy się wtedy jak w domu. :)
Kota Tip Topa bardzo lubiłam. Jego tekst "ciągle w biegu i przy telefonie" (pamiętasz, że ciągle odbierał służbowy telefon posterunkowego) zdarza się mi jeszcze używac. :)) No i najlepszy był Benny Kuleczka (ten mały, niebieski i okrągły).

Ewazdublina, hahaha, błaaagam Cię! :D
-
2010/12/01 10:45:37
Sąsiedzi! Mój numer jeden wtedy, mój numer jeden teraz. Przy każdej przeprowadzce, przy każdym składaniu mebli z Ikei lub naprawianiu zepsutych sprzętów nucę melodię z czołówki :))).
-
2010/12/02 00:08:37
Harel, hehehe, dobre! :)) Wprowadzę w życie przy najbliższych pracach ręcznych. :D Ciekawe, który z nich to Pat, a który Mat swoją drogą. :)
-
2010/12/04 15:06:30
Och, ile miłych wspomnień- wymieniono wszystkie moje ulubone bajki :)
A moje dzieci mają teraz nową sympatię - Baranka Shauna ( Shaun the Sheep) z humorem dla całej rodziny.
Niemiecka tv codziennie od wielu lat o 18.55 puszcza NRD-owskiego Dziadka Piaskowego, to chyba puszczano u nas w latach siedemdziesiątych...
-
2010/12/10 22:32:02
Pemberly, witam serdecznie. :) Baranka Shauna oczywiście nie znam, ale Dziadka Piaskowego to chyba nawet kojarzę, choc lat siedemdziesiątych nie dane mi było uszcząknąc. :)