Blog > Komentarze do wpisu

Rome Film Festival

Nasza wizyta w Rzymie zbiegła się z rozpoczęciem lokalnego festiwalu filmowego. Nie byłabym sobą, gdybym zajrzała  do programu pokazywanych filmów, po czym potrafiła odmówić sobie wieczoru w rzymskim Auditorium, gdzie stworzono festiwalowe miasteczko. Uwielbiam atmosferę festiwali filmowych, pełną oczekiwania ekscytację widzów i twórców tuż przed seansem, spontaniczne dyskusje przy kieliszku czerwonego wina po projekcji, tę witalną otoczkę, jaką takim imprezom zapewniają zakochani w kinie i sobie młodzi ludzie. Przebywanie w takich miejscach, zawsze daje mi dodatkową energię, którą wysysam niczym ekranowy wampir z niewinnych kinomaniaków.

Raczkująca dopiero, bo pięcioletnia, impreza zorganizowana została w Rzymie z wielką pompą, a ambicjami równa się czołowym festiwalom na świecie. Pierwszy raz byłam na tak  dużej imprezie, co okazało się, przyznam, ciekawym doświadczeniem. Filmy konkursowe były dość interesujące, ale  dodatkowo organizatorzy  świętowali pod egidą festiwalu wszystkie możliwe premiery, które zbiegły się w czasie z trwaniem imprezy. Najazd hollywoodzkich gwiazd przyciągał więc nie tylko miłośników kina ale i tabloidów. Śmiesznie było stać w tłumie otaczającym czerwony dywan i wsłuchiwać się w okrzyki zbieraczy autografów na widok poszczególnych osób wyskakujących z gracją z lśniących limuzyn: och, Orlando Bloom (akurat, jakiś włoski aktor...), o! Eva Mendez (aha, może dwa dni wcześniej). Jedynie, kiedy pojawił się Martin Scorsese, nie było wątpliwości, że to on. Ja sama najbardziej ucieszyłam się, kiedy w sali kinowej na projekcji swojego filmu pojawiła się osobiście Susanne Bier. O jej nowym filmie już pisałam, a później z satysfakcją zanotowałam, że In a better world zdobył na festiwalu nagrodę jury oraz  publiczności, co wróżyła owacja na stojąco, jaką na koniec seansu widzowie zgotowali  reżyserce i aktorom.

Festiwal, nad którym czuwa dobry duch Federico Felliniego,  w tym roku celebrował 50 urodziny La Dolce Vita. Nasz filmowy wieczór  nie mógł więc zakończyć się inaczej niż spacerem po pogrążonym we śnie Rzymie szlakiem Anity Ekberg i wizytą przy fontannie di Trevi. Kiedy tam dotarliśmy, pan sprzedający prażone kasztany szepnął nam w tajemnicy, że Marcello i Sylvia właśnie zniknęli za rogiem...

 

 

 

 

 

czwartek, 25 listopada 2010, latajaca_pyza

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: holly, *.fbx.proxad.net
2010/11/26 00:05:36
Bylam w lutym tego roku na Berlinale i atmosfera festiwalu jest rzeczywiscie nieslychana, takiego wielkiego swieta...Czy widzialas jeszcze jakies inne, moze wloskie filmy warte polecenia? U Francuzow po prostu rozpacz, jeden film gorszy od drugiego, nawet nie potrafia napisac dobrego scenariusza...widzialam ostatnio trzy i nawet wole o nich nie wspominac....
-
2010/11/26 11:39:46
Świetny ten drogowskaz na czerwony dywan :) Rozumiem, że nie każdemu dane było się po nim przejśc?
-
butters77
2010/11/26 21:52:19
Och, zazdroszczę Ci :-)
-
butters77
2010/11/26 21:52:32
P.S. Urocze zdjęcia!
-
latajaca_pyza
2010/11/26 22:08:01
Holly, bardzo bym chciała kiedyś zobaczyc Berlinale. Mam koleżankę, która tam przez kilka lat pracowała i teraz, chociaz mieszka we Włoszech, zawsze jeździ w czasie festiwalu do Berlina. Może mnie weźmie ze sobą w przyszłym roku. :)
Z włoskich filmów, które widziałam ostatnio, ciekawa była filmowa adaptacja Samotności liczb pierwszych w reżyserii Saverio Constanzo. Od kilku tygodni mam w planach o niej napisac, może w końcu się mi uda. :)


Goska, ależ oczywiście, że każdemu było dane pospacerowac po czerwonym dywanie! Uczyniłam to i ja. :) Można było to zrobic to po zakończeniu seansu. Wychodziło się z kina wprost na czerwony dywan. Tylko fotoreporterów już nie było. ;)


Butters, bardzo się cieszę, że udało się nam w ten sposób urozmaicic wizytę w Rzymie. Dziękuję! :)
-
Gość: holly, *.fbx.proxad.net
2010/11/28 16:41:14
Polecam Berlinale z wielu wzgledow. Przede wszystkim warto po prostu zobaczyc nowy, niesamowicie mlody i artystyczny Berlin, dzielnice pelne kafejek i designerskich barow. Tam sie przeniosla europejska bohema artystyczna, gdyz ceny mieszkan sa bardzo niskie.I sam festiwal jest dosc ciekawy...
Czekam wiec na recenzje z filmu Severio Constanzo...Pozdrawiam
-
latajaca_pyza
2010/11/28 20:14:44
Holly, Berlin mam na liście top miejsc do odwiedzenia. Na pewno niebawem, może nawet w przyszłym roku, tam trafię! A recenzja filmu Costanzo w końcu zaczęła się pisac. :)
A tak przyszło mi do głowy, a propos francuskich filmów: lecą w kinach aktualnie "Potiche" Ozona, czy "Of Gods and Men" Beauvois - to podobno niezłe filmy. Widziałaś?
-
Gość: czara, 77.236.26.*
2010/11/29 17:04:34
Pyzo, przepraszam, że się wtrącę ale polecam Potiche z całego serca, świetna komedia moim zdaniem. I też czekam na jakieś relacje z widzianych filmów!
-
latajaca_pyza
2010/11/29 22:20:23
Czaro, zawsze bardzo mi miło, kiedy się włączacie do rozmowy! Dobrze wiedziec! Nie wiem, czy zdążę wybrac się do kina, ale na pewno zobaczę na dvd. A widziałaś "Des hommes et des dieux"? pozdrawiam! :)