Blog > Komentarze do wpisu

Pekińska koma - Ma Jian

Chińczycy są mistrzami w zamienianiu wielkich problemów w małe, a małych - w brak problemów, jak mówi przysłowie. Ten zmysł przetrwania rozwijali przez tysiąclecia.

Główny bohater Pekińskiej komy, dwudziestoparoletni doktorant jest jednym z  organizatorów studenckich protestów w Pekinie wiosną 1989 roku, które kończą się  tragedią na placu Tian'anmen. Sam Dai Wei  w czasie tych wydarzeń zostaje ranny w głowę i zapada w śpiączkę.  Jego letarg, bezwładne ciało  pełne jednak witalnej woli wybudzenia się ze śpiączki staje się symbolem kondycji całego narodu.

Jesteś spowity w ciało, którego nie widzisz; jestem więźniem w celi, której nie możesz dotknąć.

Powieść przepełnia walka z ogarniającą bezsilnością, syzyfowe próby oparcia się choremu systemowi, który terroryzuje i paraliżuje wszelkie ruchy.  Mamy tu drobiazgowo opisaną historię ruchu studenckiego, który zostaje stłumiony w krwawy i nieludzki sposób.   Mamy walkę Dai Weia o wyjście ze śpiączki,  zabiegi jego matki o uzdrowienie syna, ale też kolejne próby wybudzenia narodu z odrętwienia - ruch Falun Gong czy  działalność Matek Tian'anmen.

Wyobrażasz sobie swoje ciało jako zawisłe w powietrzu, okrążane przez szybujące wspomnienia.

Te ostatnie walczą przede wszystkim o prawdę i o pamięć. Wspomnienia o przeszłości są bowiem głównym orężem walki z reżimem, który zamazuje i przemalowuje karty historii. Są niezbędne aby kolejne pokolenia były w stanie właściwie ocenić teraźniejszość i określić własną tożsamość. Stąd też  tak ważną rolę w historii Dai Weia odgrywa  dziennik jego ojca, który przez 20 lat więziony był w obozach reedukacyjnych i archiwa odnotowujące okrucieństwa rewolucji kulturalnej.  Sam bohater pogrążony w śpiączce walczy o zachowanie najdrobniejszych obrazów z przeszłości. Pamięć jest sposobem na uzdrowienie, na wybudzenie, na wolność.

Jakiś student zawiesił na szyi napis: Głodujący nie będą jeść demokracji z zamrażalnika!

Pekińska koma to jednak również fascynująca historia o młodości, miłości, ideałach, solidarności i przyjaźni. Przybliża nam nie tylko Chiny po rewolucji kulturalnej, ale też kulisy samego ruchu uniwersyteckiego, który w 1989 wyprowadził tysiące studentów na ulice. Wyłania się z nich bardzo uczciwy, myślę, portet młodych, zbuntowanych ludzi, którzy chcieli zmienić świat, ale nie wiedzieli jak się za to zabrać. Brakowało im zdecydowania, konkretnych planów, silnych przywódców. Manifestacjom na placu Tian'anmen towarzyszyły kłótnie o władzę, spory ideologiczne, ciągłe niezdecydowanie co robić i z każdym dniem coraz większy strach...

Powieść Ma Jiana to wymagająca lektura zarówno pod względem merytorycznym jak i emocjonalnym. Przede wszystkim to 700 stron  wielowymiarowej metafory.  Prowadzona dwutorowo historia przeplata kolejne pełne energii, młodości i nadziei dni na placu Tian'anmen  z jednostajnymi, bezsilnymi godzinami spędzonymi w zamknięciu zagraconego pokoju. Oba wątki kończy swoista apokaliptyczna wizja, a początek i koniec książki łączy poetycka klamra. Do tego dziesiątki imion, nazw ruchów studenckich, w których nie sposób się połapać. Zaczęłam nawet robić notatki spisując imiona bohaterów, szukając ich wśród rzeczywistych przywódców z placu Tian'anmen. Obejrzałam setki zdjęć z wiosny 1989 rozpoznając na nich sceny idealnie ilustrujące wydarzenia  opisywane w książce. Być może to pomogło mi przebrnąć przez irytująco drobiazgowe opisy  autora, które  mimo wszystko idealnie odzwierciedlają chaos panujący w tym czasie na placu,  ale też wzmożyło bardzo silne emocje, jakie towarzyszyły mi w czasie czytania tej książki, a przede wszystkim ostatnich stu stron.

Ma Jian stworzył dzieło niezwykłe, sagę młodości, zapis historyczny, poetycką odyseję w jednym. Znakomita książka.


1 maja 1989 - organizatorzy strajku rozmawiają z zagranicznymi dziennikarzami


 

14 maja 1989 - Strajk głodowy studentów na placu Tian'anmen

 

30 maja 1989 - Studenci sztuki przygotowują gigantyczną statuę Bogini Demokracji


6 czerwca 1989

Być może deszcz ustał. Na zewnątrz wszystko wydaje się spokojne. Słychać tylko szelest opon rowerowych, coraz głośniejszy, a potem coraz cichszy.

piątek, 04 marca 2011, latajaca_pyza

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: holly, *.fbx.proxad.net
2011/03/04 21:49:46
Wielkie dzieki, ze o tej ksiazce napisalas! Jednoczesnie podziwiam za trud czytania! Z tego co piszesz, to nie latwo bylo przez ten utwor przebrnac, ale widocznie byl to jedyny sposob na jej ukazanie sie w oficalnym wydawnictwie. Czy to oznacza, ze istnieje jako-taka wolnosc i o Tienanmen mozna mowic i pisac? Jakie sa granice wolnosci w Chinach? Co przetrwalo, pozostalo w ludziach z tego okresu? I dlaczego caly ruch demokratyczny sie skonczyl, urwal...przepraszam za te wszystkie pytania, ale same mi sie cisna do glowy.
-
chihiro2
2011/03/05 18:24:24
Stoi u mnie ta powieść już od kilku lat na półce, ale Twoja recenzja sprawiła, że zaraz po nią sięgnę.
Odpowiadając Holly - nie, nie wolno w ogóle o masakrze pisać autorom mieszkającym w Chinach. Ma Jian jest pisarzem od wielu lat mieszkającym w Londynie, jego żona tłumaczy wszystkie jego książki z mandaryńskiego na angielski i w tej wersji są oryginalnie wydawane. Wśród pisarzy chińskich na emigracji masakra na placu Niebiańskiego Pokoju jest bardzo popularnym tematem, wystarczy wspomnieć Yiyun Li czy Ha Jiana, ale właśnie ci dwaj autorzy także żyją poza granicami Chin, w USA. Wielu Chińczyków mieszkających w Chinach nie wie niemal nic o tragedii, matkom ofiar nadal nie wolno w rocznicę tragedii opłakiwać jawnie swoich dzieci (Amnesty International od lat stara się w ich imieniu o uznaniu prawa rodzin ofiar do oficjalnej żałoby).
Ruch demokratyczny nie tyle się urwał, ile przeniósł - do Hongkongu (dokąd zaraz po masakrze wyemigrował Ma Jian, zanim okrężną drogą, przez Niemcy, wylądował wreszcie w Londynie), Taiwanu, USA, Wielkiej Brytanii. To tam żyją pisarze, którzy poruszają w swych dziełach tematy niemożliwe do opisania dla pisarza wciąż mieszkającego w Chinach.
-
mandzuria23
2011/03/06 12:34:19
Bardzo chcę przeczytać tę książkę, ale obawiałam się polskiego tłumaczenia (głównie ze względu na nieszczęsny tytuł). Po Twojej recenzji jednak już wiem, że nie będę się tym przejmować. Dzięki!
-
latajaca_pyza
2011/03/06 17:42:21
Holly, Chihiro właściwie już wszystko wyjaśniła, dziękuję. :) Tragedia z 1989 roku to wciąż temat tabu w Chinach. Historia w Pekińskiej komie dochodzi aż do 2005 roku i matka głównego bohatera co roku w rocznicę wydarzeń na placu Tian'anmen jest izolowana na kilka dni przez służby bezpieczeństwa. W ten sposób władze unikają niewygodnych sytuacji, wywiadów z zagranicznymi dziennikarzami itp. Sam temat tragedii z nocy 3/4 czerwca jest zakazany i tak naprawdę wielu młodych Chińczyków nic o niej nie wie. Zresztą ignorancja historyczna Chińczyków (wynikająca z działań władz) pojawia się też w powieści i dotyczy wcześniejczych, mało chlubnych wydarzeń, o których wielu ludzi po prostu nie wie. Tak właśnie działa chińska machina władzy, skutecznie usypia społeczeństwo. Pamiętam taki program dokumentalny, gdzie zagraniczny dziennikarz pokazywał młodym Chińczykom słynne zdjęcie Tank Mana wykonane przez Jeffa Widenera. Nikt z zatrzymanych nie kojarzył tego zdjęcia, nie wiedział o co chodzi bądź bał się je rozpoznac.
Dodam jeszcze, że książka sama w sobie nie jest trudna w czytaniu. Są mniej i bardziej porywające fragementy, ale język jest bardzo przystępny i ja sama czytałam ją z ogromnym przejęciem. Po prostu książka jest opasła i zawiera mnóstwo szczegółów (głównie dotyczących tygodni manifestacji na placu), ale przez to niesamowicie przybliża nam prawdziwą atmosferę tamtych dni.

Chihiro, będę bardzo ciekawa Twojego zdania na temat tej książki. Na mnie zrobiła ogromne wrażenie, czytałam ją długo i intensywnie, w międzyczasie szukając dodatkowych informacji w internecie i, jak pisałam, przeglądając setki zdjęc. Byłam zaskoczona jak wiele jest dokumentacji na ten temat.
Czytałam też gdzieś wywiad z Ma Jianem, który wyjaśniał, że przyjechał do Pekinu z HongKongu pod koniec maja 1989 i brał przez kilka dni udział w manifestacjach. Opuścił jednak stolicę tuż przed tragiczną nocą, ponieważ jego brat miał wypadek, po którym zapadł w śpiączkę...

Mandżura, rzeczywiście też mnie męczyła ta koma, a i w samym tekście znalazłam kilka kwiatków, których znaczenia i użycia zupełnie nie mogłam zrozumiec. Niestety książka przetłumaczona jest z angielskiego, a nie z oryginału. To zresztą tłumaczy też fakt, że zagubił się prawdziwy tytuł powieści (jeżeli dobrze pamiętam na angielski tłumaczył się jako Land of Flesh), który niesie za sobą kolejne metafory i znaczenia.
-
chihiro2
2011/03/06 23:50:28
Pyzo, książki Ma Jiana w ogóle nie są wydawane po chińsku. Są pisane w tym języku tylko na użytek tłumaczenia. Ma Jian niby trochę mówi po angielsku, ale nawet w wywiadach czy na spotkaniach (rzadkich niestety) z czytelnikami zawsze wypowiada się po mandaryńsku i obecna jest jego żona, która tłumaczy wypowiedzi męża. Jego żona jest, notabene, tłumaczką książek pisarza. Wiem o tym, bo swego czasu wysłuchałam całego podcastu ze spotkania, jakie miało miejsce trzy lata temu z pisarzem w Londynie w ramach festiwalu World Literature Weekend i ta kwestia właśnie została poruszona.
-
latajaca_pyza
2011/03/07 23:03:41
Chihiro, dzięki, wiedziałam, że książki Ma Jiana tłumaczy na angielski jego żona, ale nie kojarzyłam, że nie są nigdy wydawane po chińsku. Trochę to smutne...
-
chihiro2
2011/03/07 23:46:33
Wiesz, myślę, że powodem może być to, że tego typu książki czytane są przede wszystkim (jak nie wyłącznie) jeśli przez Chińczyków, to tych mieszkających poza granicami Chin. I jak to często bywa u osób pochodzących z krajów o silnych reżimach, czytanie o realiach ojczyzny w obcym języku pomaga zdobyć dystans do nich, oswoić jakoś tę historię... Zobacz np. jak wiele książek o Iranie pisanych jest po angielsku - i nie tylko łatwość dotarcia do czytelnika czy publikacja mają na to wpływ.
-
chihiro2
2011/03/12 11:13:22
Pyzo, jeśli zechcesz pokazać swój księgozbiór, będzie mi bardzo miło, tutaj link z zaproszeniem: chihiro.blox.pl/2011/03/Biblioteczny-striptiz.html
Pozdrawiam wiosennie!
-
latajaca_pyza
2011/03/13 14:51:23
Chihiro, dziękuję za zaproszenie! Mój księgozbiór nie jest wielki, ale chętnie się przyłoczę do zabawy! :)

Wracając jeszcze do książki Ma Jiana, Twoja teoria jest bardzo ciekawa, choc myślę mimo wszystko, że decyduje tu ułatwienie publikacji i dotarcie do czytelników. Pozdrawiam serdecznie!