Kategorie: Wszystkie | Filmy | Italia | Książki | Muzyka | Osobiste | Podróże | Sztuka
RSS
niedziela, 12 lutego 2012

Początkowo Mediolan wydawał się mi pozbawiony włoskiej duszy, za którą tak wielu obcokrajowców kocha Italię. Równocześnie drażniła mnie jego udawana europejskość, podkreślanie swojej światowości, której brak zawsze obnażały typowe włoskie przyzwyczajenia. Długo nie umieliśmy się dogadać. Dopiero po kilku latach zaczęłam doceniać szczególny charakter tego miasta. Jest włoskie i światowe w idealnych teraz dla mnie proporcjach, a co ważniejsze, to miasto ambitne, które stawia sobie konkretne cele i je konsekwentnie realizuje. I fajnie być tego świadkiem każdego dnia, kibicować planom i na własne oczy dostrzegać zmiany. Szczególnie od kiedy burmistrzem został Giuliano Pisapia (pisałam o tym w czerwcu).  Pierwsze z brzegu przykłady: w styczniu rozszerzono strefę ograniczonego ruchu i właściwie z dnia na dzień ruch w centrum miasta zmniejszył się o 40%, a od lutego ma się pojawić 1200 bezpłatnych punktów wi-fi. 

Mediolan to nie jest najłatwiejsze miasto do mieszkania, daleko mu ciągle  chociażby do geograficznie bliskiego Zurichu, ale prze ciągle do przodu. Rozbudowywana jest linia metra (która według mnie i tak jest już dobrze rozwinięta), od kilku lat istnieje sieć bike sharingu BikeMi, doskonale funkcjonują dwa pobliskie lotniska. To włoskie centrum mody (za tydzień rusza Milano Fashion Week), designu (najważniejsze wydarzenia Salone del Mobile i Fuori Salone odbywa się zawsze wczesną wiosną),  oczywiście piłki nożnej (AC Milan jest na szczycie klasyfikacji Serie A) i muzyki (Hasło La Scala mówi wszystko!). Mediolan to miasto Leonardo da Vinci, który właśnie tutaj namalował Ostatnią Wieczerzę (pamiętajcie, że jeżeli chcecie ją zobaczyć odwiedzając Milano, musicie zamówić bilety z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem), ale niestety i Silvio Berlusconiego.

O Mediolanie często wspominam w swoich postach, ale chyba nigdy jeszcze to miasto nie było głównym bohaterem wpisu. Dziś trochę przypadkowa lista rzeczy, za które Milano lubię. W przyszłości może wpisy lepiej skategoryzowane o lokalnej kuchni, ciekawostkach turystycznych, zakupach i sztuce.

 

Luini Legendarna już piekarnia serwująca najlepsze w Mediolanie panzerotti nadziewane rozpływającą się w ustach mozzarellą i sosem pomidorowym. Niech was nie zniechęci długaśna kolejka przed wejściem, posuwa się szybko, a naprawdę warto poświęcić tych kilka minut aby na chwilę znaleźć się w kulinarnym niebie.

Gdzie? tuż przy Duomo, via S. Radegonda 16

 

Cioccolati Italiani Po solidnym posiłku każdy szanujący się Włoch musi spożyć porządne espresso. A jeżeli właśnie jesteście przy Luini, to macie szczęście, bo na przeciwko niedawno otwarto nową filię fantastycznej sieci Cioccolati Italiani (posiadają 3 lokale, w tym dwa w Mediolanie), która sprawi, że zrozumiecie, dlaczego Włosi uważają się za kulinarnych geniuszy. Espresso z gorącą czekoladą i orzechami laskowymi czy różane lody z płatkami białej czekolady mówią wszystko.

Gdzie? przy Duomo, via San Raffaele 6, albo w pobliżu Colonne di San Lorenzo, via De Amicis 25. 

 

Triennale Muzeum designu, w którym zawsze odbywa się kilka wystaw, a do tego fantastyczna księgarnia pełna książek o architekturze i sztuce. W ciągu dnia warto też posilić się w tutejszej kawiarni, której wystrój jak i podawane dania idą w parze z konceptem muzeum. A latem koniecznie zatrzymajcie się na aperitivo w ogrodzie na tyłach muzeum, wśród zieleni Parco Sempione, wszystko wysmakowane estetycznie, ale pozbawione snobizmu.

Gdzie? tuż przy Castello i Parco Sempione, viale Alemagna 6

 

Lo Spritz Jeżeli już zdecydowaliście się na aperitivo, zamówcie koniecznie lo Spritz, koktail charakterystyczny dla północnych Włoch, molto milanese. Ile barów, tyle jego wersji, ale najlepszy to ten na bazie prosecco z dodatkiem Aperolu lub Campari i odrobiny wody sodowej.  

Gdzie? w każdym barze, nawet jeżeli nie znajduje się w menu!

 

Pomarańczowe tramwaje Po Mediolanie krąży kilka typów tramwajów, ale najfajniejsze są te najstarsze (na przykład numer 2, którym codziennie dojeżdżam do pracy). Do złudzenia przypominają te z Lizbony, mają często tylko dwie ławy ustawione wzdłuż długości tramwaju i okropnie hałasują. Ciekawostką jest tram ATMosfera, który jest jeżdżącą najbardziej widokową trasą... restauracją.

Gdzie? Wszędzie, na przykład spod Duomo możecie złapać "14" aby dojechać w okolice Colonne di San Lorenzo i Naviglio Grande


Okolice Naviglio Grande  Mediolan to nie Amsterdam, ale swoje kanały, po których swego czasu odbywała się  żegluga, ma. Najpięknieszy to fragment Naviglio Grande, wzdłuż którego powstało moje ulubione miejsce w Mediolanie pełne restauracji (włoskich, tylko włoskich), barów, antykwariatów, sklepów vintage. W podwórkach ukryte są sklepiki młodych projektantów i warsztaty mediolańskich malarzy. Tłoczno tu tylko wieczorami i w czasie targu staroci, który odbywa się raz w miesiącu. Zazwyczaj to cudownie spokojne miejsce, które funduje gratis przepiękne zachody słońca. A wzdłuż kanału można jechać i jechać, hen za miasto.

Gdzie? Okolice Porta Genova (zielona linia metra)

 

Libraccio Sieć anykwariatów (mój ulubiony znajduje się właśnie wzdłuż Naviglio), gdzie co jakiś czas udaje się mi wyłowić fantastyczne perełki w postaci albumów fotografii czy malarstwa. Tu często znajduję też pięknie wydane książki dla dzieci, które, jak zdałam sobie  niedawno sprawę, kolekcjonuję.

Gdzie? Na przykład róg via Corsico i Alzaia di Naviglio Grande

 

Uświadamiam sobie właśnie, że właściwie nie mam zdjęć Mediolanu. Jakoś nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby robić zdjęcia... w domu. Ale to się zmieni. Do następnego wpisu! 

15:01, latajaca_pyza , Italia
Link Komentarze (34) »