Kategorie: Wszystkie | Filmy | Italia | Książki | Muzyka | Osobiste | Podróże | Sztuka
RSS
wtorek, 07 sierpnia 2012

 

Alex Webb. Mój guru fotografii. Kilka miesięcy temu zorganizował kilkudniowe warsztaty twórcze w Mediolanie, w galerii Spazio Forma, 20 minut spacerkiem od mojegu domu, tuż pod nosem. Warsztaty, które przegapiłam...

Podobnie jak Steve McCurry Webb to obieżyświat, jego zdjęcia pochodzą z odległych, fascynujących krajów. Haiti, Karaiby, Meksyk, Etiopia, Costa Rica, Brazylia, Rosja. Obaj tworzą fotografię nasyconą kolorami, przybliżają nam zwyczajnych ludzi, ich bohaterami często są dzieci, obaj uwieczniają prostą codzienność. A jednak nie ma dwóch fotografów o tak odmiennych stylistykach i technikach. Pewnie gdyby wysłać ich w to samo miejsce, przywieźliby zupełnie inne zdjęcia. 

Webb to fotografia spontaniczna, niedopracowana, chaotyczna, dynamiczna. Jego zdjęcia to nie idealne obrazki jak w przypadku McCurry'ego, ale niekontrolowany żywioł pełen bohaterów i przedmiotów. Każde zdjęcia Webba to niespodzianka, ukryta zagadka, którą trzeba studiować przez kilka minut. 

Ale jest jeszcze coś. Webb to nie tylko pełne akcji, socjologiczne reportaże z odległych miejsc. Jego zdjęcia mają też dla mnie niezwykły wyraz artystyczny. Zwróccie uwagę jak niesamowicie wykorzystuje światło i kolor w swoich zdjęciach. Cienie, ostre słońce, gra świateł latarni, tęcze. Webb posiłkuje się w swojej fotografii nie tylko możliwościami technicznymi aparatu czy zastanymi sytuacjami. On szuka szalonych, optycznych kompozycji, nie wystarczają mu bohaterowie, liczy się też gra kolorów, cieni, świateł. Każde zdjęcia wydaje się przypadkowe, niewymuszone, a niesie ze sobą całą gamę uczuć i skojrzeń...

 

 

 

Więcej zdjęć

Tagi: Alex Webb
22:51, latajaca_pyza , Sztuka
Link Komentarze (14) »